<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086</id><updated>2011-11-28T01:49:19.915+01:00</updated><category term='kac'/><category term='Judyta'/><category term='ekologia'/><category term='biblioteka'/><category term='xro'/><category term='pies'/><category term='Bridget'/><category term='koktajl'/><category term='piękna'/><category term='Loroch'/><category term='komputer'/><category term='podróż'/><category term='łazienka'/><category term='pokój'/><category term='pkp'/><category term='pakowanie'/><category term='kuchnia'/><category term='hospitalizacja'/><category term='impreza'/><category term='świr'/><category term='gotowanie'/><category term='picie'/><category term='katastrofa'/><category term='poczta'/><category term='burdel'/><category term='Puchetek'/><category term='pierwsza pomoc'/><category term='ała'/><category term='skarpetki'/><category term='chodzenie'/><category term='wariat'/><category term='Warszawa'/><category term='tv'/><category term='wakacje'/><category term='ciasto'/><title type='text'>Pech nigdy Cię nie zawiedzie</title><subtitle type='html'>"Pech nigdy nie zawiedzie: przyjdzie z samą porę." Józef Witkowski

"Jednemu zawsze wiatr w oczy, nóż w plecy, a kawa na mankiet" - BrzydUla (Ula Cieplik)</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>78</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-5030653239467850637</id><published>2010-01-28T03:23:00.000+01:00</published><updated>2010-01-28T03:23:00.424+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='łazienka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><title type='text'>One day of my life 2</title><content type='html'>Wracając do poranka. Potem udaję, że się myję (tak, też nie wiem po co i przed kim..), pluję sobie na grzywkę w ramach czesania się, zakraplam oczy, żeby móc widzieć przez cały dzień przy kompie i idę przed nim usiąść. Potem sobie cpykam w niego robiąc różne dziwne rzeczy (NAPRAWDĘ DZIWNE*). Po godzinie albo i dwóch czas na drugi etap mojego poranka. Idę podnieść rolaty z okien i wpuścić trochę światła, Ba!, nawet otweram okno, żeby trochę powietrza wleciało, ale nie za dużo, bo to zabójcze. Nie daj boże jeszcze się nawdycham za dużo tlenu i co?&lt;br /&gt;Potem idę do kuchni robić śniadanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śniadanie&lt;br /&gt;Generalnie nie piję herbaty ani kawy. Za kawą nie przepadam (chyba, że pięcioprzemianową), a z herbatą jest strasznie dużo zachodu, żeby ją zaparzyć. Najczęściej piję wodę, ale że nie chce mi się samej wody, bo jest średnio smaczna, to zalewam ją sobie sokiem. Koncentratem takim. Dzięki temu 5 litrów wody + litr koncentratu starcza mi na prawie 2 dni picia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*jak wyszukiwanie porno z Colinem Farellem czy pisanie wiadomości do szwedzkiego transseksualisty, który zmienił sobie imię&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-5030653239467850637?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/5030653239467850637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=5030653239467850637' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/5030653239467850637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/5030653239467850637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2010/01/one-day-of-my-life-2.html' title='One day of my life 2'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-5044695106566570133</id><published>2010-01-14T03:20:00.002+01:00</published><updated>2010-01-14T03:20:00.453+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pies'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='łazienka'/><title type='text'>One day of my life</title><content type='html'>Mój dzień zaczyna się o 3 i kończy o 3-4. Wszystko przez komputer. To samo zło. Ale nie mogłabym bez niego żyć. Wstaję rano... o tej trzeciej.. zwlekam się z łóżka, zabieram komórkę (która całą noc leży koło głowy), potem biorę drugą komórkę (która również leży koło głowy) i przechodzę około  3 kroków do biurka, kładę koło kompa i człapię do łazienki. Oczy mi się kleją i nic nie widzę. Wyciągam „sztuczną szczękę” i wkładam do pudełeczka.&lt;br /&gt;I znów dygresja. Bo ja jeszcze zęby własne mam. Tak mi się wydaje.. Nawet chyba wszystkie (ale o szczegóły pytajcie moją dentystkę). Chodzi o to, że ja mały nerwus jestem (mały.. taki joke..). I przez to w nocy zgrzytam zębami. Już nie raz się zdarzało, ze musiałam spać w sąsiednim pokoju, bo mnie pies z łóżka wyrzucał za nocne hałasy.. &lt;br /&gt;W każdym razie musiałam sobie zamówić szynę relaksacyjną. A że to jest odlew mojej górnej szczęki, to nazywam to moją sztuczną szczęką...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-5044695106566570133?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/5044695106566570133/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=5044695106566570133' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/5044695106566570133'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/5044695106566570133'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2010/01/one-day-of-my-life.html' title='One day of my life'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-3257467193403095967</id><published>2010-01-01T03:11:00.003+01:00</published><updated>2010-01-01T03:11:00.497+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><title type='text'>Mini wspomnienia</title><content type='html'>Z serii: co jeszcze może się wydarzyć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Siadanie&lt;br /&gt;Siadanie na jedzeniu jest tradycyjnym sposobem na pozbywanie się posiłku oraz uświnienie spodni. Dodatkowo wyższa szkoła jazdy wymaga, aby odparzyć sobie przy tym tyłek i nabrudzić dookoła - na kanapę, podłogę i, najlepiej, siedzące obok osoby.&lt;br /&gt;Polecam spróbować z jajecznicą..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Mylenie produktów&lt;br /&gt;Posolenie herbaty czy dodanie cukru do jajecznicy to standard. Od tej pory nie solę jajecznicy - niby nie ma problemu. No chyba, że ktoś zamiast zwykłego masła kupuje masło ziołowe, po czym w panice myje patelnie, bo jest przekonany, że biedne tłuszcze roślinne spleśniały..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Zwierzę&lt;br /&gt;Posiadanie zwierzęcia grozi tym, że część tejże istoty spotka się z naszymi poduktami żywnościowymi i postanowią iść razem przez życie. Do zniesienia dopóki ktoś nie ma uczulenia na sierść.&lt;br /&gt;Gorzej kiedy Kiziorek postanowi przytulić się języczkiem czy zębami do naszej strawy. Wtedy pozostaje bić się na gołe klaty lub oddać mu potulnie resztę, a samej zjeść kromkę chleba..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Sprzęty nie-kuchenne&lt;br /&gt;Należy pamiętać, że przetrzymywanie sprzętów nie związanych z kuchnią w pobliżu placu boju może skończyć się.. katastrofą. Nietrudno sobie wyobazić, że laptop, który robił ze mną tiramisu spotkał się ze zdecydowanie za ciepłym expresso. Po fakcie przynajmniej pochwalił mnie, że dobre. Ale zbyt gorzkie..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-3257467193403095967?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/3257467193403095967/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=3257467193403095967' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/3257467193403095967'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/3257467193403095967'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2010/01/mini-wspomnienia.html' title='Mini wspomnienia'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-989243014047847849</id><published>2009-12-21T03:11:00.000+01:00</published><updated>2009-12-21T03:11:00.653+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><title type='text'>Ka bum?</title><content type='html'>Jak sugeruje tytuł - nastąpił wybuch. Pozostaj tylko zgadnąć cóż mogło rozsadzić i w którym miejscu kuchni..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że moje przygody kuchenne rosną lawinowo, pozwolę sobie przytoczyć kilka interesujących eksplozji w moim przybytku rozkoszy podniebienia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- maki z tempurą z warzywami - mikrofalówka&lt;br /&gt;Dźwięk rozsadzanego ciasta oraz rozbryzgujący się dookoła ryż - nizapomniane przeżycie..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- jajko&lt;br /&gt;Nigdy nie róbcie jajka na miękko/twardo w mikrofalówce.&lt;br /&gt;NIGDY!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- owsianka&lt;br /&gt;Moja miłość do brytyjskiego jedzenia objawia się również w zakochaniu się w jakże prostym daniu jakim jest owsianka. Mleko połączone z płatkami owsa na ciepło (i z cukrem) stanowią idelaną kompozycję na rozpoczęcie trudnego dnia. I idealną kompozycję, żeby trzeba było umyć całą kuchnię. Szczególnie, że po zagotowaniu owsianka jest lepka i z radością trzyma się każdej powierzchni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- kawałki mięsa&lt;br /&gt;Jeśli nie wierzyliście swoim nauczycielkom, że białko w odpowiedniej temperaturze wybucha - mam złe wieści - mają racje. Sprawdziłam na sobie.&lt;br /&gt;znaczy się na swoim jedzeniu :p&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- sernik&lt;br /&gt;Sernik na ciepło bynajmniej nie osiąga się przetrzymywaniem go w mikrofalówce. Sprawdziłam. W ramach zemsty za podgrzewanie serniczek postanawia się spotkać ze ściankami grzejącego pudełka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam dziwne wrażenie, że pakowanie większości z tych rzeczy do mikrofalówki jest na pewno całkowicie nieracjonalne, bezsensowne i oczywiste dla wszystkich, że tego się nie robi, ale jakby to ująć - człowiek uczy się na błędach? :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-989243014047847849?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/989243014047847849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=989243014047847849' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/989243014047847849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/989243014047847849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/12/ka-bum.html' title='Ka bum?'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-1598115683765257457</id><published>2009-09-19T16:04:00.002+02:00</published><updated>2009-09-19T16:09:17.576+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><title type='text'>Ka boom!</title><content type='html'>Miałam ogromną nadzieję, że rozdział ten, jakże bolesny, będę mieć już za sobą. Moje rosnące zdolności kulinarne nie są przyczynkiem tej nadziei, a raczej fakt, że coraz częściej stołuję się poza domem.&lt;br /&gt;Mniej sprzątania, mniej szkód, mniej gotowania, lepsze jedzenie i aspekt socjalizowania się z przyjaciółmi. Same zalety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarza się jednak tak, że czasem człowiek musi sobie obiad w zaciszu własnej kuchni przygotować. Głodówka nie wchodzi w grę, a nie zawsze zawartość lodówki pozwala na wygodnictwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś nadszedł ten dzień - musiałam wejść do kuchni i spotkać się z moją traumą gotowania...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-1598115683765257457?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/1598115683765257457/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=1598115683765257457' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1598115683765257457'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1598115683765257457'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/09/ka-boom.html' title='Ka boom!'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-8311976629150124873</id><published>2009-05-28T22:40:00.001+02:00</published><updated>2009-09-19T16:06:51.319+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hospitalizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierwsza pomoc'/><title type='text'>Kluski na parze - będziecie w moim sennym koszmarze!</title><content type='html'>Zacznę więc od końca: sitko, upadając na podłogę niefortunnie zaliczyło moją stopę, która, z naprawdę nieznanych mi przyczyn, jest obolała, spuchnięta i uszkodzona. Spowodowało to falę bólu (kolejną już, zaraz po bólu z poparzenia) i sprawiło, że schyliłam się do niej uderzając głową o blat kuchenny.&lt;br /&gt;Boże, jak ja Ci dziękuję, że moje blaty kuchenne zakończone są zaokrągleniami! Wolę sobie nie wyobrażać, co było by gdybym miała kanty.&lt;br /&gt;W tym czasie kluska która wylądowała na kuchence zaczęła być podpalana przez ogień spod garnka.&lt;br /&gt;Druga kluska, czyli ostatnia część klusko-sitka, wpadając do garnka rozbryznęła wodę, której dolałam, żeby zrobić pozostałe dwie kluski. Wrzątek, na moje szczęście, delikatnie pokropił tylko moją rękę (nie dłoń) i bluzkę. Ból, wynikający z tego faktu, był więc niczym w porównaniu do bólu, który odczułam chwilę później uderzając głową o blat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedzę w tej chwili, pisząc te słowa, z opatrzoną ręką, którą chłodzę delikatnie i mam ogromną nadzieję, że będzie poparzenia żadnego stopnia, wzięłam tabletkę od bólu głowy, który dokucza mi od uderzenia, posmarowałam stopę maścią przeciwbólową oraz czoło, na którym urósł guz. Obok mnie leży kawałek spalonej kluski, jedna wymoczona kluska i jedna bryja z 3 połówek klusek z dżemem wiśniowym.&lt;br /&gt;W kwestii formalnej dodam tylko, że sitko udało mi się mniej więcej odratować i mimo spalenia i pogięcia nadal ma szanse spełniać swoje funkcje.&lt;br /&gt;Wiem jednak, że kluski na parze stały się jednym z tych dań, które będą mnie prześladować do końca życia.Kluski na parze - będziecie w moim sennym koszmarze!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-8311976629150124873?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/8311976629150124873/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=8311976629150124873' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8311976629150124873'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8311976629150124873'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/05/kluski-na-parze-bedziecie-w-moim-sennym.html' title='Kluski na parze - będziecie w moim sennym koszmarze!'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-3893784544229938269</id><published>2009-05-21T22:38:00.001+02:00</published><updated>2009-05-21T22:38:00.706+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hospitalizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierwsza pomoc'/><title type='text'>Kluski na parze - na pewno o was nie marzę!</title><content type='html'>Dość wspomnieć, że z 3 klusek powstała jedna bryja, a woda z garnka prawie się wygotowała.&lt;br /&gt;Wylałam więc pozostałość po wcześniejszych kluskach na talerz i położyłam dwie nowe do zaparzenia.&lt;br /&gt;W czasie gdy próbowałam nałożyć widelcem moją kolację (później udało mi się to łyżką) poczułam swąd plastiku. Dla wprawnego czytelnika nie będzie zagadką z czego powstał ten zapach.&lt;br /&gt;Chciałabym zauważyć, że po takich przeżyciach proces logicznego myślenia może być trochę zahamowany. Nie piszę tego w celach tłumaczenia się, a jedynie w celu doinformowania czytelnika, który mógłby mnie za idiotkę, którą przecież nie jestem.&lt;br /&gt;Sitko, zakupione przez moją mamę, postanowił wziąć i się roztopić. W ostatnim momencie udało mi się złapać prawie odpadającą rączkhttp://www.blogger.com/post-create.g?blogID=578922831901741086&amp;pli=1&amp;pli=1ę i zdjąć sitko z garnka. Okazało się, że sitko było również gorące.&lt;br /&gt;W odruchu, którego wolałabym nie dokonywać, podrzuciłam wszystko do góry. Oznaczało to, że jedna z klusek wpadła do gorącej wody, druga spadła na kuchenkę, a sitko upadło na podłogę.&lt;br /&gt;Niestety, ach niestety, w tym momencie nie mogę zakończyć jeszcze historii. Muszę doprecyzować co stało się poszczególnymi elementami klusko-sitka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-3893784544229938269?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/3893784544229938269/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=3893784544229938269' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/3893784544229938269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/3893784544229938269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/05/kluski-na-parze-na-pewno-o-was-nie.html' title='Kluski na parze - na pewno o was nie marzę!'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-470849226693068591</id><published>2009-05-14T22:36:00.000+02:00</published><updated>2009-05-14T22:36:00.321+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hospitalizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierwsza pomoc'/><title type='text'>Kluski na parze - już prawie o was nie marzę..</title><content type='html'>Lekko poddenerwowana (co na pewno miało wpływ na kolejne moje zachowania) chwyciłam za kluskę, w celu obrócenia jej. Aż ie wiem czy najpierw opisywać moją reakcję behawioralną czy psychiczną..&lt;br /&gt;Zostałam zaskoczona - to fakt. Któż by się spodziewał, że kluska położona na parze może być ciepła? Chociaż ta temperatura określana jest raczej już jako gorąca.&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o moją reakcję to opiszę ją w zwolnionym tempie, chociaż całość nie trwała dłużej niż kilkanaście sekund.&lt;br /&gt;Złapana kluska parzyła w rękę, więc odruchowo trzepnęłam ręką, aby pozbyć się źródła bólu. to sprawiło, że kluska poszybowała w kierunku okna, która akurat znalazło się na trajektorii lotu, a że było otwarte, ponieważ od tego gotowania zaparowały mi się szyby, więc postanowiłam trochę przewietrzyć.&lt;br /&gt;Kluska, niezatrzymana przez szybę, która powinna była być w tym miejscu, poszybowała w przestrzeń i zniknęła w mrokach Warszawy.&lt;br /&gt;Z 6 klusek pozostało 5, z czego z 3 (wcześniej 4, ale ta odleciała), prawie połowa ciasta się rozpłynęła od wody i gorąca.&lt;br /&gt;Nauczona wcześniejszymi, jakże bolesnymi, doświadczeniami, wsadziłam rękę pod kran z zimną wodą i wzięłam widelec, którym obracałam pozostałe fragmenty ciasta.&lt;br /&gt;Po obróceniu poszłam opatrywać rany z lekkich poparzeń. Podkreślam to z tego względu, żeby nikt ni posądził mnie o to, że poszłam do komputera i zostawiłam kluski bez opieki.&lt;br /&gt;Przed przystąpieniem do gotowania przeczytałam instrukcję, ale moja skleroza jest wszechpotężna i w tamtym momencie nie pamiętałam jak długo kluski nad parą znajdować się mają. Poza tym przykładanie lodu i montowanie go dłoni było naprawdę czasochłonne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-470849226693068591?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/470849226693068591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=470849226693068591' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/470849226693068591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/470849226693068591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/05/kluski-na-parze-juz-prawie-o-was-nie.html' title='Kluski na parze - już prawie o was nie marzę..'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-6178547663550580202</id><published>2009-05-07T22:34:00.000+02:00</published><updated>2009-05-07T22:34:00.831+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hospitalizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierwsza pomoc'/><title type='text'>Kluski na parze - już mniej o nich marzę</title><content type='html'>Problem, kolejny, pojawił się w momencie, kiedy położyłam kluski do sitka - było ich za dużo i wystawały poza garnek, a nie mogłam ich odczepić, bo były zamrożone. Cóż robić? W czasie, gdy mocowałam się z rozłupywaniem klusek, mój członek rodziny uświadomił mnie, że klusek na parze z zamrożonych się nie robi.&lt;br /&gt;Wsadziłam więc bryłę do mikrofalówki i włączyłam rozmrażanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wszyscy wiemy, jest to jedna z tych funkcji, które nigdy nie działają tak jak ja bym chciała. Dość podsumować, że kluski się ugotowały. Plusem sytuacji było to, że na pewno były rozmrożone :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po ostygnięciu, wrzuciłam kluski na sitko, a pod garnkiem włączyłam ogień. Jak łatwo się domyślić - poszłam do komputera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę dodać jeszcze jeden aspekt konstruktorski: sitko było (podkreślam słowo było) plastikowe, składane. Oznaczało to, że środek wpadał do wody. Ma to o tyle znaczenie, że kluski na parze z jednaj strony były pod wpływem pary, a z drugiej pod wpływem gorącej wody. Nietrudno zgadnąć dlaczego MA to znaczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mniej po pewnym czasie wróciłam, żeby obrócić kluseczki na inną stronę (mój geniusz podpowiedział mi, że kluski należy obracać, żeby para docierała z innej strony również). Jakież było moje zdziwienie, gdy prawie pół kluski pozostało na sitku w formie rozciamkanego gluta, który przesiąknął częściowo przez dziurki w sitku i wypłyną na pełne morze wody w garnku.&lt;br /&gt;Zawsze mogę sobie tłumaczyć, że stosuję dietę : ŻM (Żryj Mniej)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-6178547663550580202?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/6178547663550580202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=6178547663550580202' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/6178547663550580202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/6178547663550580202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/05/kluski-na-parze-juz-mniej-o-nich-marze.html' title='Kluski na parze - już mniej o nich marzę'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-6149039203164532697</id><published>2009-04-30T21:32:00.002+02:00</published><updated>2009-04-30T22:34:26.409+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hospitalizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierwsza pomoc'/><title type='text'>Kluski na parze - o nich tylko marzę..</title><content type='html'>Jak wiemy ja i gotowanie to nie najlepsze połączenie i ta zasada powinna przyświecać mi całe życie. Nie dlatego, że gotować nie umiem, ale dlatego, że moje szczere chęci powodują zwykle kataklizm i pożary, a w najlepszym przypadku - zniszczenie obiadu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tym jak trudno zrobić kluski na parze przekonałam się dziś wieczór.&lt;br /&gt;Nie żebym się wysilała, żeby zrobić je od postaw - nie daj Boże. Kupiłam gotowe, zamrożone. Może to był zły pomysł, bo może podczas lepienia odechciałoby mi się i nie stałoby się potem to, co następuje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kluski na parze, jak sama nazwa wskazuje, robi się na parze - to było mi wiadome. Wzięłam więc garnek i nalałam wody - źródło pary już jest. Teraz trzeba położyć coś na wierzch, żeby na tym kluski położyć.&lt;br /&gt;Inteligentna ja, postanowiłam położyć talerz. Prawda, że genialne?&lt;br /&gt;Niestety talerz był zbyt mały i wpadał co rusz to środka, rozbryzgując wodę na mnie i na pół kuchni. Wody, z 3/4 garnka, zostało już tylko pół.&lt;br /&gt;Dzięki Bogu rozmawiałam przez telefon z bratem, który uświadomił mnie, że para przez talerz nie przelatuje (ogromne zaskoczenie!). Wzięłam więc sitko i uznałam, że już jestem gotowa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-6149039203164532697?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/6149039203164532697/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=6149039203164532697' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/6149039203164532697'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/6149039203164532697'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/04/kluski-na-parze-o-nich-tylko-marze.html' title='Kluski na parze - o nich tylko marzę..'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-763375300099859368</id><published>2009-03-31T23:54:00.001+02:00</published><updated>2009-03-31T23:54:00.610+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Intermission - piątek 13 - Akt IV</title><content type='html'>Siedzę i siedzę, czekam i czekam..&lt;br /&gt;kebab obok.. obserwuję klientelę..&lt;br /&gt;nic się nie dzieję..&lt;br /&gt;śnieg sypie..&lt;br /&gt;czekam i czekam...&lt;br /&gt;nuuuudyyy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;streszczając się.. w końcu autobus przyjechał, rzecz jasna spóźniony. Wyobraźcie sobie jaka zamarznięta i mokra byłam.. płaszczyk z materiału na śnieg i pluchę - super.. nie mówiąc o wbijającym się pajączku..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bus.. jest.. ciepełka troszeczkę.. a przynajmniej tyle nie wieje.. suuuper.. wsiadam i zanurzam się w fotelu.. jest jakaś 2 w nocy.. chce mi się spać, jestem zmęczona.. nie ma prawie śladu po lanserkiej fryzurze czy makijażu.. spaaać i do domu..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;grzecznie jadę.. znane przystanki.. Plac Konstytucji, Politechnika, Rivierę omijamy, potem Plac Unii, Spacerowa, Stępińska.. MOMENT! Dlaczego się nie zatrzymał?! KURWA! No tak.. to nocny.. one nie zatrzymują się na wszystkich przystankach.. gdzie jest guzik.. guzik drzwi. Cholera.. to starego typu bus.. no tak.. znowu muszę stanąć na palcach.. a jak stoję na palcach, to łatwo się wyyyyyy.....&lt;br /&gt;jebać.. tak jak ja właśnie to zrobiłam..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ok.. już stoję dzielnie na nogach.. Autobus się zatrzymuje.. super.. to teraz sobie grzecznie wysiądę i przejdę się kawełek dalej do domu. WTF? dlaczego drzwi się nie otwierają?!&lt;br /&gt;Naciskam guzik, a drzwi nic.. nie przepcham się przez ludzi, bo za dużo.. KURWA! no nic.. jadę dalej.. w między czasie przenoszę się do innych drzwi.. przynajmniej wydawało mi się, że one ostatnio się otworzyły.. ok.. podjeżdżamy pod przystanek - zatrzymuje się autobus.. JEST! drzwi się otworzyły.. wysiadam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jeszcze tylko 15 minut piechotą w śniegu, z raną na stopie, na udzie i z pajączkiem na plecach, z płaszczem, który nie chroni przed mrozem, w śniegu i z wiatrem i już będę w domu.. nogawki mokre i ciężkie od wody i śniegu, umysł otumaniony mrozem i nudą, a ja maszeruję..&lt;br /&gt;maszeruję..&lt;br /&gt;hrrr....&lt;br /&gt;ocknij się! maszeruj!&lt;br /&gt;w końcu po 2 godzinach (sic! trasa na 30min max, a nocnym to i 15) dotarłam do domu - mokra, chora, z werżniętym pajączkiem, uszkodzeniami nóg, odmrożeniami, ale zadowolona.. sama nie wiem z czego :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ot.. piątek 13..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-763375300099859368?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/763375300099859368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=763375300099859368' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/763375300099859368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/763375300099859368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/03/intermission-piatek-13-akt-iv.html' title='Intermission - piątek 13 - Akt IV'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-3206593410664773404</id><published>2009-03-24T23:59:00.000+01:00</published><updated>2009-03-24T23:59:00.839+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Intermission - piątek 13 - Akt III</title><content type='html'>*BLEH*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jakiś pan, który za dużo imprezował tego dnia właśnie zwrócił zawartość swoich jelit. Jak dobrze, że nie stałam obok.. miałabym pewność, że wylądowałoby mi to na butach i spodniach..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ok.. mija trochę czasu, zmarzłam, ale przyjechał autobus.. szarujemy do centrum na dworzec..&lt;br /&gt;Grzecznie dojechaliśmy bez żadnych sensacji (sukces!!) i postanowiliśmy skoczyć na late snack :)&lt;br /&gt;Toż to przekąski opisywać nie będę.. próbując trafić na najmniej kaloryczny posiłek, jak łatwo zgadnąć, trafiłam na najbardziej kaloryczny - tortillę ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja tak naprawdę rozpoczyna się dopiero teraz.. Idziemy z Adim od dworca w kierunku metra centrum i przystanku koło centrum. W końcu co mi szkodzi go odprowadzić - obok też mam przystanek..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie przewidziałam tylko tego, że w czasie kiedy ja Adiego będę odprowadzać to mnie bus ucieknie, a następny dopiero za pół godziny.. Powoli zaczęłam też czuć moją ranę na udzie.. ale będę dzielna..&lt;br /&gt;no i ten pajączek na plecach.. wrzynający się w ramiona.. ojojoj...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A następny autobus dopiero za 30 min.. No nic.. postanowiłam pomaszerować do następnego przystanku.. idąc i starając się nie zmarznąć odkryłam, że właśnie mi się wyczerpała bateria w moim mp3. Standard.. koniec zabawy.. teraz tylko cisza, śnieg i trochę pijaczków..&lt;br /&gt;no i ból..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotarłam na następny przystanek (czyli na Marszałkowskiej w okolice Hożej) i siadłam w oczekiwaniu na bus, który miał nadjechać za raptem 20-25 minut..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-3206593410664773404?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/3206593410664773404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=3206593410664773404' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/3206593410664773404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/3206593410664773404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/03/intermission-piatek-13-akt-iii.html' title='Intermission - piątek 13 - Akt III'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-1456373289775431421</id><published>2009-03-17T23:51:00.001+01:00</published><updated>2009-03-17T23:51:00.675+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Intermission - piątek 13 - Akt II</title><content type='html'>Dojechaliśmy z Adim do Zwiąż mnie.. Oczywiście kawałek trasy przebyliśmy pieszo, w śniegu, więc całe nogawki miałam mokre i ciężkie. Ale któż by się przejmował takim szczegółem kiedy za chwilę mam wejść do klubu pełnego boskich lesb, które zachwycą się moją fryzurą i nowym makijażem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No cóż...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wchodzę.. i zwód.. tfu! zawód.. prawie sami geje i trochę hetero. No jak to tak?! Człowiek się szykuje cały dzień, wydaje 300 zł na fryzjera, 150 zł w Rosmanie na kosmetyki, maluje się półtorej godziny, daje się wydepilować na mordzie, żeby wreszcie zarwać jakąś pannę, a tu kicha, bo lasek nie ma?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nic..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyny efekt był taki, że spotkałam Remka (z którym widziałam się dzień wcześniej).. zaczynam z nim gadać na znane nam tematy, ale widzę, że Remi ma jakiś głupi wyraz twarzy. Zastanawiam się o co mu chodzi.. ubrudziłam się? tusz mi się rozmazał? coś jest nie tak?&lt;br /&gt;Wtem Remi się mnie pyta czy my się znamy... O__o'&lt;br /&gt;Efekt osiągnięty - wyglądam zgoła inaczej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posiedziałam, potańczyłam, pogadałam, wypiłam piwo i postanowiliśmy się zebrać z Adim.. jak długo można się lansować wśród gejów, ja się was pytam..&lt;br /&gt;No to poszliśmy..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Domaszerowaliśmy (w śniegu i zimnie) do przystanku niedaleko mostu Poniatowskiego (czyli spory kawałek) i czekamy. Czekamy, czekamy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i nagle słyszymy zza pleców...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-1456373289775431421?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/1456373289775431421/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=1456373289775431421' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1456373289775431421'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1456373289775431421'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/03/intermission-piatek-13-akt-ii.html' title='Intermission - piątek 13 - Akt II'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-2167922901678326473</id><published>2009-03-10T23:54:00.001+01:00</published><updated>2009-03-10T23:54:00.128+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Intermission - piątek 13 - Akt I</title><content type='html'>Umówiłam się z kolegą Adrianem, że pójdziemy do klubu Zwiąż mnie, coby pokazać publice moją nową fryzurę. Bo oczywiście piątek 13 jest idealnym terminem na zmienianie (drastyczne*) tego co się ma na głowie..&lt;br /&gt;* Drastycznie czyli skrócić włosy z długości do ramion do długości "postaw na żel i wyglądaj zajebiście" (zwanej potocznie krótkimi włosami).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mniej oczywiście z góry Niebiosa postanowiły, że mój dzień przebiegnie zgoła inaczej. Fryzjer trwał dłużej niż mogłoby się z początku zdawać. Spóźniona pojechałam do domu się przebrać.&lt;br /&gt;Cholera.. dobrze wyglądam..&lt;br /&gt;Pobiegłam na autobus. Pobiegłam.. (to dowcip był, ja chyba już nie potrafię biegać..)&lt;br /&gt;167 - świetnie, staje pod metrem Pole Mokotowskie, podjadę sobie do metra Arsenał, tam się spotkam z Adim, przesiądziemy się na tramwaj i chodu do klubu lansować się..&lt;br /&gt;Wspominałam już, że Niebiosa miały inne plany?&lt;br /&gt;Znane mi przystanki: Spacerowa, Plac Unii Lubelskiej, Wiśniowa, Pole Mokotowskie, jakiś nieznany przystanek.. o kurwa.. przejechałam Pole Mokotowskie.. szybko na plan.. Hurra! staje przy następnym przystanku metra - Racławicka. Udało mi się przejść na metro i dzielnie przesiąść..&lt;br /&gt;Jadę!&lt;br /&gt;Co więcej nawet udało mi się dojechać bez większych problemów do Arsenału. Adi czekał na mnie z kanapką (kiedy on sobie zdążył kanapkę kupić?)&lt;br /&gt;Ok. Jedziemy do Zwiąż mnie (na Pradze)...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-2167922901678326473?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/2167922901678326473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=2167922901678326473' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2167922901678326473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2167922901678326473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/03/intermission-piatek-13-akt-i.html' title='Intermission - piątek 13 - Akt I'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-8295771030507751203</id><published>2009-03-04T02:53:00.000+01:00</published><updated>2009-03-04T02:53:00.149+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Intermission - piątek 13 - didaskalia</title><content type='html'>Didaskalia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miejsce: zaśnieżona Warszawa. Cały dzień sypało. Śniegu prawie po kostki - wieje, zamiata śniegiem wszędzie. Chłodno, w sumie zimno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kondycja fizyczna: całkiem niezła. poza tym, że mam małe uszkodzenie na udzie uniemożliwiające normalne chodzenie. no i poza tym, że właśnie zaczęły mnie obcierać buty, które noszę już dwa lata. Oj.. boli..&lt;br /&gt;no i postanowiłam wyglądać na wyższą niż jestem, a to wymaga prostowania się.. więc założyłam pajączka (czy jak kto woli - szelki do prostowania). Są cudownie skuteczne, ale mają jedną wadę - kiedy się je nosi na skórze to zaczynają obcierać i wrzynać się. A oczywiście idąc na imprezę założyłam marynarkę i koszulę, więc siłą rzeczy pajączek znalazł się pod koszulą na gołej skórze.. Po 2 godzinach zaczyna się go czuć, ale po 4 to już katorga..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ubranie.. jak już wspomniałam marynarka i koszula do tego nie za grube spodnie i mój czarny długi płaszcz - w sam raz na przejście z bloku na przystanek, czy z przystanku do klubu, ale dłuższe siedzenie na dworze wykluczone..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-8295771030507751203?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/8295771030507751203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=8295771030507751203' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8295771030507751203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8295771030507751203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/03/intermission-piatek-13-didaskalia.html' title='Intermission - piątek 13 - didaskalia'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-8073508898225770958</id><published>2009-02-25T01:08:00.002+01:00</published><updated>2009-02-25T01:08:01.423+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='burdel'/><title type='text'>Incèndio pasta</title><content type='html'>Daniami, w których się wyspecjalizował są pasty. Ale nie takie do butów, ani nawet do zębów, ale pasty w sensie makarony z sosem. Sprawa jest prosta – gotuje się makaron, dodaje mięso (często podsmażone na patelni) i sos (ze słoika czy torebki). Wersja dla ambitnych - sos robicie sami.&lt;br /&gt;Obiadek starczy na 3-4 dni, a roboty jest mało. Proste?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie bardzo.&lt;br /&gt;To było popołudnie jak każde inne. Wróciłam z uczelni, przebrałam się w mój stylowy dresik domowy i poczłapałam do kuchni. Zanim mogłam zacząć cokolwiek przygotowywać musiałam pozmywać. Mam paskudną przypadłość niemycia garów po sobie. Nie będę się rozwodzić nad opisami pleśni i innych grzybów, które udaje mi się wyhodować.&lt;br /&gt;Proszę się nie brzydzić! Chciałabym zauważyć, że w ten sposób powstała penicylina. Pan Fleming nie należał do czyścioszków i dlatego jemu też spleśniało żarcie. Ale dzięki temu mógł poznać pleśń Penicillium czego końcowym efektem był Nobel. Nie żebym się łudziła, że mój brud w mieszkaniu zapewni mi tą nagrodę, ale a nuż? ;) jeszcze tyle rzeczy zostało do odkrycia..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do tematu – trzeba było pozmywać. Jako, że nie lubię tego robić, zadzwoniłam do koleżanki żeby sobie pogadać. Gadu, gadu, zmywanie jakoś przeleciało, wyciągnęłam garnek, patelnię, rondeleczek (naprawdę malutki) i produkty. Skończyłam klachać, nalałam wody na makaron, wody na sos z torebki i olej na patelnię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I poszłam do komputera zostawiwszy wszystko na ogniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przejrzeniu gry internetowej, poczty i paru innych rzeczy, raptem po 5-7 minutach wróciłam do kuchni. Wyciągnęłam mrożoną, mieloną łopatkę prosiaczka z opakowania i chciałam ją wrzucić na patelnię, żeby ją rozmrozić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie był dobry pomysł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozgrzany do „czerwoności” olej po zetknięciu z zamrożoną wodą stworzył fascynujący efekt. Abstrahując od podskakujących kulek oleju, które strzelały niczym wypuszczone z katapulty dookoła parząc wszystko na swej drodze pojawił się też ogień. Powiem nawet więcej – pożar. Żałuję, że nie miałam miarki, ale nie przymierzając, ogień sięgał aż po okap, czyli jakiś pół metra w górę. Do teraz żałuję, że nie zrobiłam wam zdjęcia. Ale jakoś.. nie wyszło..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mniejm ujrzawszy co się dzieje, na szczęście, w miarę w bezpiecznej odległości, (ja już mam tik uciekania od kuchenki), otworzyłam koparę, podniosłam brwi do góry, otworzyłam szerzej oczy i wtopiło mnie w podłogę jak słup soli. Moja kuchenka, a właściwie biedna łopatka właśnie gorała, a ja gapiłam się na to jak ciele na malowane wrota.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilę potem nastąpił poważny, przeciążający mój biedny mózg, proces myślowy dotyczący zaistniałej sytuacji. Przytaczam go w całości, ponieważ jest niepowtarzalny i warty odnotowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojej... (cisza...) (długa cisza)&lt;br /&gt;Ojej. Pali się... (stwierdzenie faktu, a nie okrzyk)&lt;br /&gt;Kurcze.. ale to się naprawdę pali. I to bardzo. (czuć lekkie zdenerwowanie w głosie myśli)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(cisza)&lt;br /&gt;O KURWA! PALI SIĘ! (kolejne stwierdzenie faktu, ale tym razem dosadniej)&lt;br /&gt;Co robić? Jak się gasi pożary? Eee..&lt;br /&gt;Gaśnica! Jest! Gaśnica... tylko gdzie ja mam gaśnicę? W mieszkaniu nie, w garażu. Garaż jest po drugiej stronie ulicy – zanim dobiegnę i wrócę, to mi się pół mieszkania sfajfczy. Poza tym pewnie przedatowana..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O kurcze! Ale się pan Sylwek(7) ucieszy! A jak był ostatnio to właśnie mówił, że trzeba wpisać też mnie, żeby w razie czego, jak spalę mieszkanie, to żebym mogła wszystkie formalności załatwiać, a nie czekać na Michała(8). Ok.. o czym to ja? Aaa.. tak.. pożar..&lt;br /&gt;Czym jeszcze się gasi pożary? Strażakiem. Kurcze... jaki jest numer na straż? 999? 998 czy 997? Kurde. Jak zwykle ich nie rozróżniam. Jak to szło? 999 chyba jest na pogotowie – bo najłatwiejsze. Jak się nazywa ten program w tv o mordercach? 997 chyba, nie? No to 998 zostaje na straż.&lt;br /&gt;Kurcze, ale jestem głupia. Zanim straż dojedzie (o ile), to przecież kurna chata mi się spali. Bezsens.&lt;br /&gt;Co dalej? Eee.. tego.. no.. koc! Tak! Koc!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kurna.&lt;br /&gt;Koc jest w kanapie, zanim ją rozłożę, to też będzie trwało, szczególne, że gnida się podpsuła i kiepsko chodzi. Poza tym mam duży koc i nie bardzo wiem jak bym nim trzepała w tą patelnię.&lt;br /&gt;Nie mówiąc o tym, że znając mój talent to właśnie uda mi się zrzucić patelnię i w najlepszym przypadku pieprznę sobie nią na nogę (gorącą patelnię!), a w najgorszym sama zacznę się palić. Zły pomysł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No rzesz w mordę! Jak na tych filmach komediowych gasili patelnie?&lt;br /&gt;A może lepiej nie, bo tam to zwykle jakieś nieszczęście się działo, żeby było śmieszniej. To chyba złe przykłady.&lt;br /&gt;Hmmm.. dlaczego ja nie oglądam seriali z pożarami w rolach głównych? Na pewno jest jakiś serial o strażakach.. Przecież nie pójdę teraz szukać filmików z YouTube, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może wyrzucę łopatkę do kosza..?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie.. to głupi pomysł, bo kosz się przetopi i zacznie palić. Plastik może się palić... PRAWDA? Poza tym szkoda mięcha. Jak już się biedny prosiaczek poświęcił, to niech coś z tego ma, że go zjem, a nie wyrzucę. W końcu to nie jego wina, że się pali.&lt;br /&gt;Może zadzwonię do Miśka? Ona zawsze wie co robić. Na pewno mi coś mądrego poradzi. Tylko kurcze trochę to będzie trwało zanim do mnie oddzwoni(9). A poza tym jak jej powiem, że właśnie mi się pali kuchenka, to mnie opieprzy, że zamiast gasić pożar to do niej dzwonię, a potem będzie mi to wypominać, że jestem fujara. To też nie jest rozwiązanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może podmucham? Może się zgasi?... Nie, chyba trochę za dużo tego ognia, a znając mnie podpalę sobie czuprynkę.&lt;br /&gt;Kruca fiks! Co robić!!??&lt;br /&gt;Woda? Może zaleję wodą? To chyba jedyne rozwiązanie. A jeśli będzie większy pożar?&lt;br /&gt;Nie, to głupie! Przecież z wody nie ma pożaru!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A niby jak z łopatki może się zrobić pożar?&lt;br /&gt;Oj ty głąbie – przecież to się olej zapalił.&lt;br /&gt;A olej to nie woda?&lt;br /&gt;No chyba nie, jak się pali, no nie?&lt;br /&gt;Dobra, koniec dyskusji, czas ratować mieszkanie. I muszę się pośpieszyć sprawdzić, czy mnie Hades(10) nie atakuje.&lt;br /&gt;Aha. Jeszcze tylko czy walnąć wodą z kranu na kuchenkę, czy spróbować patelnię do zlewu.&lt;br /&gt;Jakie są plusy i minusy?&lt;br /&gt;Zaleję kuchenkę – może przestać działać (bo gazowa). Ale z drugiej strony mogę podtopić zlew i zrobić sobie krzywdę przenosząc. Trudny wybór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatecznie zdecydowałam, że przeniosę patelnię i zaleję w zlewie. Jakimś cudem mi się to udało i ugasiłam pożar, nie zrobiłam sobie krzywdy.. i co dziwne, nic się nie stało. Ani patelni, ani mięsu, ani kuchence, ani okapowi. Jakby nic się nie działo..&lt;br /&gt;Mój refleks szachisty znów uratował świat :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem już było w miarę spokojnie. Rozmroziłam mięcho w mikrofalówce, sos zrobiłam z grudami, bo mi się ręce trzęsły i kiepsko mi się mieszało, a makaron fatalnie się ugotował, bo się woda wygotowała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezły był też moment, kiedy makaron się już ugotował, więc postanowiłam wyłączyć pod nim gaz, żeby był jeszcze w ciepłej wodzie (zamiast stygnąć), sos był gotowy, a mięso się miało właśnie zacząć smażyć na patelni.&lt;br /&gt;Smażę, smażę, ostro obracam, żeby się nic nie przypaliło. Sos już zgaszony, makaron też i czekam, aż łopatka się zrobi. Czekam i tak się zastanawiam – kurcze co jest, że tak długo trzeba smażyć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście mam tik sprawdzający ogień. Jak bardzo trudno zgadnąć – zgasiłam ogień pod patelnią a nie makaronem. Ten oczywiście się rozgotował, a mięso było zimne. Moja wina, że kuchenka to skomplikowane urządzenie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(7) Pan Sylwester to pan z którym podpisuję umowę ubezpieczeniową na mieszkanie&lt;br /&gt;(8) Michał = mój brat – właściciel mieszkania&lt;br /&gt;(9) Ma do mnie darmowe, dlatego ja puszczam sygnał, a ona oddzwania&lt;br /&gt;(10) a propos gry komputerowej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Post Scriptum do pasty&lt;br /&gt;Opowiedziałam tą historię mojemu największemu krytykowi (w obu znaczeniach ;) Kasi. Kiedy doszłam do fragmentu o tym, że chciałam gasić kocem usłyszałam, jak zwykle, inteligentną propozycję, że mogłam gasić własną koszulką.&lt;br /&gt;Musiałam wytłumaczyć Kasiuli, że niestety moje okna w kuchni wychodzą na ulicę i mają tylko mini firankę pod sufitem. Często chodząc po domu nie zakładam stanika (lenistwo ;p), więc po zdjęciu koszulki pokazałabym się całej ulicy od pasa w górę w stroju Ewy.&lt;br /&gt;Pożar patelni nie jest aż tak ważny, żeby się rozbierać (prawie) w centrum Warszawy do naga.&lt;br /&gt;Kasia jedynie stwierdziła, że gdyby przyjechała straż, to na pewno miałabym szansę na jakiegoś napalonego strażaka w tym stanie.&lt;br /&gt;Tylko po co mi strażak, jak wolę panią strażak?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-8073508898225770958?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/8073508898225770958/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=8073508898225770958' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8073508898225770958'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8073508898225770958'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/02/incendio-pasta.html' title='Incèndio pasta'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-8040478040700596424</id><published>2009-02-18T01:06:00.001+01:00</published><updated>2009-02-18T01:06:00.755+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='burdel'/><title type='text'>Rozdział 7: Lepiej całuję niż gotuję</title><content type='html'>Zapraszam do mojej kuchni! Królestwo spalenizny, nieszczęść, ale i pysznych potraw...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno nie było nic o mojej kuchni, a to przecież najlepsze miejsce, żeby zrobić sobie kuku. I o tym będzie właśnie ten rozdział. Potraktujcie go jako ostrzeżenie – nie róbcie tego w domu!&lt;br /&gt;Wszystkie podane przykłady miały miejsce na przestrzeni kilku ostatnich lat. W moim przypadku kończyły się dobrze (o ile można tak to określić), ale mogło być zupełnie inaczej, z czego zdaję sobie sprawę. Nie mniej.. ciągle robię to samo ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-8040478040700596424?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/8040478040700596424/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=8040478040700596424' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8040478040700596424'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8040478040700596424'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/02/rozdzia-7-lepiej-cauje-niz-gotuje.html' title='Rozdział 7: Lepiej całuję niż gotuję'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-8204117873473992088</id><published>2009-02-11T00:08:00.000+01:00</published><updated>2009-02-11T00:08:00.324+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><title type='text'>Plaga 5: High end..</title><content type='html'>Wszystko w Wwa musi być highendowe, extra lux i w ogóle..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma supermarketów.. niee.. są cecha. znane bardziej jako CH. Czyli CENTRA HANDLOWE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma pubu przy głównej ulicy z ziemnym piwkiem, gdzie każdy rzyga dalej niż widzi.. nieee.. są kluby, pochowane po bramach z napisem wstęp wzbroniony, w długim szeregu budek, które uznałabym za miejsca, gdzie sprzedaje się nieświeże ryby, dziurawe skarpetki i starawe gazety (mówię o Pawilonach na Nowym). A tam.. na wielkim ekranie pokazywany jest niszowy film artystyczny, czarno-biały, po niemiecku, ale słów nie słychać, bo zamiast tego jest muzyka ambitnego, młodego i nieznanego DJa. W scenie morderstwa zamiast strzałów mamy sączące się z głośników dźwięki tam-tamów połączonych z elektrosamplami. A do picia podają grzańca w zmienionej formie, z kawałeczkiem cytrynki i większą ilością przypraw niż wina o temperaturze prawie wrzenia, w kieliszkach a la hrabia Drakula popijający krew. Wszystko na powierzchni 50 metrów kwadratowych i z 20 krzesełkami na 50 obecnych osób. Miejsce spotkania bohemy Warszawskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie.. też muszą być inni.. włosy nie powinny mieć jednakowej długości.. oj.. nie.. to musi być arcydzieło. Z przodu krócej, z tyłu luźno wiszące 20 centymetrów, kępka do kępki, lekko podfarbowane, okularki (logsik z boku), szaliczek (z metką), sweterek (lekko dresowy, ale dużym logiem), spodnie (logo, logo) od łona w dół, bo trzeba majtasy pokazać (i wielkie logo na gumce), podwinięta nogawka, trampki (firmowe), jakiś łańcuch czy smycz (same loga) i obowiązkowo torba przez ramię (jeszcze większe logo).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak weekend to do parku Łazienkowskiego (lub na wyścigi, jak woli Apetyczna). Bo wszyscy tak robią. Szczególnie jak są jakieś koncerty. Nie ważne, że nie lubisz muzyki poważnej. Wszyscy tak robią.. potem jest mooorze ludzi. Komórki, rozmowy, zdjęcia i biedna pianistka (ew. pianista) w tym wszystkim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba się lansować. Przychodzisz na pikietę w deszczu czy w śniegu? Nie zapomnij dobrze wyglądać. O co walczycie? Ach, ja też nie wiem, ale wiesz.. wszyscy znajomi przyszli. Byłeś na koncercie ostatnio? No ja też. Nie, nie wiem kto grał, ale była ta gruba ryba.. a ta impreza? Byłam 15 minut, ale przywitałem się z kim trzeba.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-8204117873473992088?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/8204117873473992088/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=8204117873473992088' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8204117873473992088'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8204117873473992088'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/02/plaga-5-high-end.html' title='Plaga 5: High end..'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-4235143420829371688</id><published>2009-02-04T00:01:00.000+01:00</published><updated>2009-02-04T00:01:00.270+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><title type='text'>Plaga 4: Pstryk, pstryk, pstryk</title><content type='html'>Warszawiacy kochają robić fotki!&lt;br /&gt;Nie, nie turyści.. oni robią zabytkom i innym atrakcjom.&lt;br /&gt;Warszawka robi sobie..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przykład 1:&lt;br /&gt;idę placem marszałka Piłsudskiego, patrzę przed siebie, tam koło grobu, a jakieś dziecko rzuca zeszytem. Myślę sobie, że coś nie gra. Dziecko sruuu zeszyt w niebo, a potem lata dookoła niego jak kot z pęcherzem.&lt;br /&gt;Idę, idę, patrzam, a dziecko z aparatem. I pstryk. i pstryk. Zeszyt na tle nieba, zeszyt na ziemi, zeszyt w kałuży. Zupełnie jak na reklamie pewnej telefonii: pstryk, pstryk, pstryk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przykład 2:&lt;br /&gt;Idę do Piekarni na imprezkę. Myślę sobie, że się zabawię, bo przecież to podobno fajny klub. Po ciekawych perypetiach (o tym kiedy indziej), patrzę, a ludzie bans bans i pstryk. Tańczą i robią fotki. Ba, nawet jakaś laska przyszła, żeby zrobić nam fotkę do jakiegoś portalu!&lt;br /&gt;No sorry, ale to imprezka, czy sesja fotograficzna??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przykład 3:&lt;br /&gt;popatrzcie na mój profil na Facebooku. Co chwila nowe kolekcje zdjęć: zdjęcia z imprez, zdjęcia ciekawych napisów na murach, zdjęcia nazw firm, zdjęcia ludzi obejmujących się, zdjęcia nas na imprezach, zdjęcia drzew, kaczek i zdjęcia ludzi robiących mi zdjęcia..&lt;br /&gt;zwarszawszczyłam się...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-4235143420829371688?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/4235143420829371688/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=4235143420829371688' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4235143420829371688'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4235143420829371688'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/02/plaga-4-pstryk-pstryk-pstryk.html' title='Plaga 4: Pstryk, pstryk, pstryk'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-7707851470699104869</id><published>2009-01-28T00:38:00.000+01:00</published><updated>2009-01-28T00:38:00.769+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><title type='text'>Plaga 3: Warszawiacy nie znają Warszawy, ale nie dziwota..</title><content type='html'>Ja nie żartuję. Pamiętam jak zapytałam znajomą, Warszawiankę od urodzenia (przebywałyśmy na Karowej), gdzie jest Rondo de Gaulle’a. Łola Boga.. to takie strasznie trudne? Aż trzeba wpaść na to, że to PALMA? &lt;br /&gt;A jak zapytam gdzie jest Rondo Zgrupowania AK im. Radosław to już masakra. Ale Babkę wszyscy kojarzą.&lt;br /&gt;Wy kurcze na wszystko macie inne nazwy niż normalnie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;GW: Mało kto wie, że formalnie al. Jana Pawła II kończy się dopiero na żoliborskim pl. Grunwaldzkim. Wbrew temu jest więc bardzo popularna, acz nieoficjalna, nazwa wiaduktu ks. Popiełuszki łączącego ów plac z rondem Babka. Ponieważ większość myśli, że al. Jana Pawła II kończy się właśnie na tym rondzie, gdzie z kolei rzekomo zaczyna się ul. ks. Popiełuszki, czasem słychać żart, iż między księdzem a papieżem leży sobie babka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aleja Solidarności będąca kawałkiem trasy W-Z.. a potem kieruj nie Warszawiaka po mieście.. Trakt Królewski, Wisłostrada, Most Łazienkowski (czyli im. gen. Zygmunta Berlinga)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A np. jak się nazywa rondo u zbiegu Jana Pawła, Chałubińśkiego i Jerozolimskich? Nie ma nazwy ;)&lt;br /&gt;Grubą Kaśkę każdy kojarzy. Abstrahując, że jest to nazwa: ujęcia wody, studni oraz budynku obok tej studni.&lt;br /&gt;Ulica Gąsienicowa posiada tabliczki z 4 różnymi wersjami napisów jej nazwy: Gąsienicowa, Gąsiennicowa, Gosiennicowa, Gąnsiennicowa. Ulica Barburki opisana jest jako Barbórki, a Kazimierza Króla, jako Króla Kazimierza.&lt;br /&gt;Z resztą jak spróbujesz się umówić z Warszawiakiem pod Pomnikiem Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni to każdy wytrzeszczy na Ciebie gały i powie, że może i taki jest, ale gdzie, to pewnie nie wie nikt. A wiedzą prawie wszyscy, bo Pomnik Czterech Śpiących jest jednym z bardziej znanych.&lt;br /&gt;Jeśli umówisz się w małym Paryżu to nie będzie problemu, ale jeśli zaczniesz marudzisz o Placu Zbawiciela czy Unii Lubelskiej to nie każdy będzie Cię rozumiał. I jak w takich warunkach znać Warszawę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą.. kto wymieni 8 nazw mostów na Wiśle drodzy Warszawiacy?? :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-7707851470699104869?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/7707851470699104869/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=7707851470699104869' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/7707851470699104869'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/7707851470699104869'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/01/plaga-3-warszawiacy-nie-znaja-warszawy.html' title='Plaga 3: Warszawiacy nie znają Warszawy, ale nie dziwota..'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-1737389869672675522</id><published>2009-01-21T00:35:00.000+01:00</published><updated>2009-01-22T00:37:03.367+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><title type='text'>Plaga 2: Remonty</title><content type='html'>O tyle, o ile cieszę się bardzo, że ktoś coś remontuje, będzie lepiej, mniej dziurawo i inne takie, to wielkim nieporozumieniem jest to, że ja nigdy nie wiem gdzie i kiedy (ani do kiedy ani do kiedy) będą kopać, ryć, remontować.&lt;br /&gt;Najpiękniejszym przypadkiem było kiedy obudziłam się rano, bo właśnie pan o godzinie 7 zaczął skuwać chodnik przed moim blokiem młotem pneumatycznym.&lt;br /&gt;Czy tak trudno powiesić na słupie informacje o nadchodzącym remoncie? Ja chcę tylko wiedzieć, żeby nie dać się niemile zaskoczyć!&lt;br /&gt;Teraz remontują Krakowskie i nagle pewnego dnia w chodniku zrobiono mega wielką dziurę i nie da się nawet porządnie dojść do placu z Wyszyńskim. Trzeba wejść na ulicę, a to różnie z tym bywa. Raz nie ma samochodów, a innym ludzie jadą jak wariaci.&lt;br /&gt;We wtorek spóźniłam się na autobus – długa historia dlaczego – w każdym razie biorę taksówkę i mówię taksówkarzowi, żeby zawiózł mnie na Karową. Ja wiem, że to nie jest główna ulica, ale rany julek – dosyć znana, ponieważ odbywa się na niej rajd barbórkowy, ma wyjątkowy kształt i w ogóle. A pan, ani be, ani me, gdzie ta ulica jest. Więc jak mu już wytłumaczyłam, jedziemy, jedziemy i pan przed rondem de Gaulle’a mi tłumaczy, że on prosto nie może. Nie chciałam się z nim kłócić, że taksówki prosto mogą, więc powiedział, żebyśmy pojechali Kruczą. Wylądowaliśmy na Królewkiej i pan zamiast prosto na parking przy Wyszyńskim to mi skręca w kierunku placu Piłsudzkiego. To go opierdzieliłam i kazałam się zatrzymać na parkingu na wprost Karowej. Ale co? Oczywiście cała ulica jest zamknięta i nie da przejść się na drugą stronę. Trzeba obejść kawał ulicy, żeby można było dość do przejścia. Na szczęście się nie spóźniłam, ale mało brakowało..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-1737389869672675522?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/1737389869672675522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=1737389869672675522' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1737389869672675522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1737389869672675522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/01/plaga-2-remonty.html' title='Plaga 2: Remonty'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-5998653874710067155</id><published>2009-01-14T00:13:00.000+01:00</published><updated>2009-01-22T00:35:54.845+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><title type='text'>Plaga 1: Parkowanie</title><content type='html'>Warszawiacy mają mega talent do parkowania WSZĘDZIE. Nawet nie chodzi o miejsca, gdzie nie ma miejsca, bo w takich miejscach, to każdy metropolita potrafi. Chodzi o zakazane miejsca. Środek jezdni, pasy, tory tramwajowe, skrzyżowania, światła, chodniki w konstelacjach powodujących palpitacje serca - tak.. Warszawiak potrafi zaparkować wszędzie gdzie nie powinien. Ileż to razy jadąc na uczelnię musiałam lawirować między autami jadąc np. ulicą Kruczą? Tam jest nagminnym stawaniem po lewej (tak, że wystaje się tyłkiem na cały lewy pas) oraz na prawym prostopadle. Nie zapomnę kiedy po raz pierwszy jechałam ulicą, przystaję, bo samochód przede mną się zatrzymuje, grzecznie czekam.. patrzę, kierowca wysiada, zamyka samochód i odchodzi sobie. Czekam, myślę, że może na chwile, po 5 minutach i zakorkowaniu całej ulicy odkryłam, że on już raczej szybko nie wróci. To mi dało do myślenia...&lt;br /&gt;Idę sobie, idę na zajęcia. Na Karową. Wysiadam więc pod uniwersytetem odkąd znowu koło nas remontują. Jak nie dół Karowej, to teraz Krakowskie. Bywa.&lt;br /&gt;W każdym razie przechodzę przez placyk koło pomnika kardynała Wyszyńskiego. I tu jest problem. Bo na większości słupków wiszą łańcuchy, a tam gdzie przejście jest to właśnie ktoś zaparkował. Ale jak! Maska prawie dotyka słupków. Więc albo przeskakujesz łańcuch, albo skaczesz po masce. Nie wiem co wolę.&lt;br /&gt;To, że Warszawiacy stoją na pasach to normalka - przestałam się tym przejmować. Ale potrafią stanąć tak, że pieszy musi się nieźle natrudzić żeby sobie poradzić. Nie dziwię się, że babcie i matki z dziećmi wolą iść do parku Łazienkowskiego niż pochodzić po mieście.. A jak już chodzisz, to raczej po samochodach, a nie po ziemi :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-5998653874710067155?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/5998653874710067155/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=5998653874710067155' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/5998653874710067155'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/5998653874710067155'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/01/plaga-1-parkowanie.html' title='Plaga 1: Parkowanie'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-789258436201363317</id><published>2009-01-07T00:07:00.000+01:00</published><updated>2009-01-22T00:35:39.049+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><title type='text'>Rozdział 6: Moje miasto</title><content type='html'>Czas na rozdział 6: moje miasto&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zapraszam do lektury&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-789258436201363317?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/789258436201363317/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=789258436201363317' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/789258436201363317'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/789258436201363317'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2009/01/rozdzia-5-moje-miasto.html' title='Rozdział 6: Moje miasto'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-2623347804449463156</id><published>2008-12-28T00:04:00.000+01:00</published><updated>2009-01-22T00:07:08.616+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Wypadek 10: Ziemia w łokciu</title><content type='html'>Z całego gro nieszczęść, które mi się zdarzały poza domem zastanawiałam się, które wybrać na to ostatnie do tej listy. I wygrała ziemia. Matka ziemia.&lt;br /&gt;Szczeniaczki i młodzi ludzie mają to do siebie, że lubią biegać za piłkami. Przejawem tej sympatii była gra, którą wymyśliliśmy w gimnazjum – chodziło generalnie o to, że rzucaliśmy piłką tenisową na boisku do siatkówki i trzeba było tą piłkę łapać. Chyba nawet nie było punktacji – chodziło o łapanie.&lt;br /&gt;Pewnego pięknego i słonecznego dnia, graliśmy sobie w tą jakże inteligentną i wymagającą grę i ktoś z drużyny przeciwnej rzucił piłkę daleko za boisko. Do biegu po zdobycz skoczyły dwie osoby – ja i Kubuś (bynajmniej nie Puchatek). Okazało się, że ja byłam odrobinę szybsza (to były jeszcze czasy kiedy potrafiłam ruszać swoim cielskiem całkiem szybko i skutecznie, nie to co dziś). Dobiegłam do piłki, ale wpadłam w mały, nie kontrolowany poślizg. Koło szkolnej ściany był wysypany koks, którym ogrzewano budynek. Jak już się domyślacie piłka tam doleciała i ja też już tam byłam i leciałam tuż za piłką „turlając” się po koksie. Podjęłam dramatyczną decyzję, że muszę wykorzystać naturalne ABSy – łokcie i kolana, żeby zahamować, złapać piłkę i rzucić nią. Tak też zrobiłam.&lt;br /&gt;Cóż może wyjść z połączenia asfaltu, koksu, łokcia i tarcia? Tak jak się domyślacie – ała. Zaryłam lewym łokciem w asfalt, zdarłam sobie naprawdę ładny kawał skóry, udało mi się „napchać” ziemi i koksu do otworu w ciele, złapałam piłkę, wstałam i zrobiłam piękny rzut. Potem oczywiście poszłam do pani higienistki, żeby ratowała to, co z łokcia zostało. Przerażona ogromem zniszczeń nie wiedziała co robić, więc wysłała mnie do domu, po względnym opatrzeniu, żeby mi reszta łokcia nie odpadła.&lt;br /&gt;Oczywiście mamusia, magik w ratowaniu mojego ciała poradziła sobie z dziurą koncertowo. Poza jednym szczegółem. Bała się grzebać dość głęboko, żeby wyciągnąć część ziemi, ponieważ miała obawy, że może coś uszkodzić (np nerw czy staw), dlatego też pozostawiła trochę ziemi, żeby zrosła się z moim łokciem. I tak też się stało. Do dziś można podziwiać ciemną plamę ziemi w moim łokciu. Nie boli, nie przeszkadza, nie czuję jej. Ot, po prostu jestem uziemiona ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-2623347804449463156?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/2623347804449463156/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=2623347804449463156' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2623347804449463156'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2623347804449463156'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/12/wypadek-10-ziemia-w-okciu.html' title='Wypadek 10: Ziemia w łokciu'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-8211400930358947676</id><published>2008-12-21T00:01:00.001+01:00</published><updated>2009-01-22T00:04:24.424+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Wypadek 9: Sport to zdrowie, póki dbasz o tułowie</title><content type='html'>Szkoła to nasz drugi dom. Często nawet przebywamy w niej częściej niż w samym domciu. Dlatego też, mimo, że zdarzenie miało miejsce w szkole, zaliczam je do kategorii wydarzeń domowych.&lt;br /&gt;Kiedy jest się kobietą trzeba się pogodzić z faktem, że raz na 28 dni następuje totalne rozregulowanie Twojego organizmu, zaczyna Ci lecieć krew, czujesz się jakby przejechał Cię walec i nie bardzo wiesz co się wokół Ciebie dzieje. Jest to też powód dla którego zwykle nie jest się w stanie ćwiczyć na wfie.&lt;br /&gt;Tego dnia był mecz siatkówki, a ja siedziałam jak sierotka na ławce i obserwowałam grę. Serw z prawej, odbiór z lewej, podanie, ścina, obrona, podanie, przerzut, podanie, podanie, przerzut, blok, trzask. To była moja szyja. Przekręciwszy głowę trochę w lewo usłyszałam stęk moich kości i w takiej pozycji  już zostałam. Coś mi tam wypadło i dlatego nie mogłam za bardzo ruszać głową. Tego się nie spodziewaliście, co? &lt;br /&gt;Wyglądało to oczywiście cudnie – lekko przekręcona głowa i przy każdej sposobności, kiedy normalnie bym ją po prostu obróciła musiałam się kręcić całym ciałem. Moi kochani koledzy i koleżanki natychmiast znaleźli 1001 powodów dla których musiałam „kręcić głową”. &lt;br /&gt;Myślałam, że mi to przejdzie na następny dzień. Nie przeszło. I następnego też nie. W końcu musiałam iść do masażystki, żeby mi to rozmasowała i wsadziła gdzie trzeba ten kawałek co wypadł. Oczywiście jeszcze przez długi czas miałam potem stracha, że znowu mi coś odpadnie albo upadnie, więc ostrożnie kręciłam głową, co skutkowało niższymi ocenami na sprawdzianach ;) żartuję.. ale rzeczywiście się bałam.. z resztą teraz też tak się zaniepokoiłam, że mnie trochę strzyka..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-8211400930358947676?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/8211400930358947676/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=8211400930358947676' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8211400930358947676'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8211400930358947676'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/12/wypadek-9-sport-to-zdrowie-pki-dbasz-o.html' title='Wypadek 9: Sport to zdrowie, póki dbasz o tułowie'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-1862188729204682998</id><published>2008-12-14T23:59:00.000+01:00</published><updated>2009-01-22T00:01:17.061+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Wypadek 8: Hop, hop do góry, wszyscy razem jak kangury</title><content type='html'>Jak wiemy potrafię sobie zrobić krzywdę zawsze i wszędzie. Nawet podpaskami. I ja nie żartuję! Te mięciutkie, samoprzylepne maleństwa w kształcie samolotu skrzywdziły mój łuk brwiowy. No.. prawie one..&lt;br /&gt;Zdarza się tak, że trzeba pewne rzeczy wsadzić do szafki, która jest wysoko od ziemi. Zdarza się tak, i to bardzo często, że nie chce mi się wysilać, żeby pójść po taboret, żeby na niego wleźć i zdjąć co trzeba. Jako osoba grająca w koszykówkę próbuję podskoków. &lt;br /&gt;No i sobie podskoczyłam. Raz, drugi, cały czas przesuwam te podpaski w tej szafce, ale spaść nie chcą. W końcu się postarałam o bardzo fajny skok. Był tak fajny, że, za przeproszeniem, zaryłam mordą o kant drzwiczek i rozcięłam sobie łuk brwiowy.&lt;br /&gt;Jak wiecie, a może nie, to się dowiecie,  jest to jedno z najpaskudniejszych uszkodzeń twarzy, a może i ciała, bo, jak sama nazwa wskazuje, łuk brwiowy jest zaokrąglony i trudno go zebrać potem do kupy jak już się raz rozejdzie.&lt;br /&gt;Ale od czego moja mama ma magiczne ręce? Na szczęście nie trzeba było zszywać, tylko wystarczyło plasterkiem i kitem pszczelim (mówię wam – lek na wszystkie dziury). Jak dobrze, że jestem w tamtym miejscu owłosiona...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-1862188729204682998?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/1862188729204682998/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=1862188729204682998' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1862188729204682998'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1862188729204682998'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/12/wypadek-8-hop-hop-do-gry-wszyscy-razem.html' title='Wypadek 8: Hop, hop do góry, wszyscy razem jak kangury'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-4604347984813596348</id><published>2008-12-07T23:51:00.002+01:00</published><updated>2009-01-21T23:55:56.300+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Wypadek 7: „Im więcej się pije, tym większe się ma pragnienie” powiedzenie angielskie</title><content type='html'>A większe pragnienie zawsze kończy się nieszczęściem. Jak się jest alkoholikiem to się ma złe tiki. Ja np. zwykle miałam tak, że musiałam obrócić butelkę do góry dnem i stuknąć ją brzegiem dłoni o denko. Tak się robi z wódką, żeby lepiej smakowała ;) O ile z wódką ten numer się udaje o tyle z innymi rzeczami niekoniecznie. Pal licho wszystkie butelki, które mi wylatywały z rąk przy tym stukaniu: ja w butelkę łup, a butla na podłogę – bach! Ale jak raz porządnie trzepnęłam butelkę Frugo (7), to prawie sobie wszystkie kości poprzestawiałam w lewym nadgarstku! Widzicie jakie to niebezpieczne? Do teraz jak się tam mocniej uderzę, to mnie tak boli strasznie.. Wszystko przez to, że butelka była inaczej wyprofilowana i z denkiem najpierw spotkał się mój nadgarstek a nie dłoń.&lt;br /&gt;Ale to jeszcze nic. Kiedyś idę sobie, idę, jak zwykle na prostej drodze pierdut i trzymałam w dłoni szklaną butelkę z wodą mineralną. Butelka się rozbiła, ja obiłam sobie buźkę, a kawałek butelki wbiłam sobie w nadgarstek prawej ręki. Wrażenie wystającego szkła z ciała.. bezcenne ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(7) Napój słodzony produkowany za czasów mojej młodości :P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-4604347984813596348?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/4604347984813596348/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=4604347984813596348' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4604347984813596348'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4604347984813596348'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/12/wypadek-7-im-wicej-si-pije-tym-wiksze.html' title='Wypadek 7: „Im więcej się pije, tym większe się ma pragnienie” powiedzenie angielskie'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-6010432492751932415</id><published>2008-11-30T23:43:00.000+01:00</published><updated>2009-01-21T23:51:43.594+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pokój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Wypadek 6: Pachnie grzankami..</title><content type='html'>Kiedy coś robię co mnie interesuje angażuje się całą sobą. Potrafię się zająć tym tak, że nie zauważam co się dzieje dookoła mnie. Chyba już wiecie do czego zaraz przejdę.. to się zdziwicie.&lt;br /&gt;Leżałam sobie na łóżku i czytałam, proszę się nie śmiać, Harrego Pottera. Było to jeszcze u mnie w domu. Leżę sobie, leżę i nagle czuję zapach grzanek. Takich już lekko podpalonych. No co jest? Jest trzecia w nocy, kto robi grzanki? I dlaczego je czuję u siebie w pokoju, jeśli toster jest piętro niżej i trzeba jeszcze kawałek do niego przejść?&lt;br /&gt;Jak można przypuścić moje procesy myślowe o tej porze nie są tak intensywne jak zwykle, więc po zaledwie kilku minutach przyczyna zapachu sama dała o sobie znać. To była moja ręka. Okazało się, że kiedy czytałam szturchnęłam kabel, który pociągnął lampkę, której żarówka bardzo się nagrzała. Gorąca żarówa przepaliła abażur i kawał mojej ręki. Proszę się nie śmiać, bo to poważna sprawa. Miałam spalony kawał skóry koło nadgarstka! Długo się leczyłam, ale moja świetna zdolność do regeneracji sprawiła, że już dziś prawie nie widać. A może to dlatego, że mam już tak poharataną skórę, że mam przebarwienie obok przebarwienia i bliznę obok blizny...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-6010432492751932415?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/6010432492751932415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=6010432492751932415' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/6010432492751932415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/6010432492751932415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/11/wypadek-6-pachnie-grzankami.html' title='Wypadek 6: Pachnie grzankami..'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-8244951435790985983</id><published>2008-11-23T23:42:00.000+01:00</published><updated>2009-01-21T23:43:41.693+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Wypadek 5: Okno szeroko zamknięte</title><content type='html'>To nie żart. Potrafię sobie zrobić krzywdę nawet oknem. Ostatnio jak zamykałam, to zahaczyłam o nie łokciem tak umiejętnie, że wgniotłam sobie kawałek łokcia do środka i miałam znów dziurę, krótko mówiąc. Jak ja to zrobiłam? Też nie wiem, ale było to bardzo twórcze :) Wiecie jaki to trud zahaczyć łokciem okno i do tego zrobić sobie krzywdę? Jak nie wierzycie spróbujcie sami.&lt;br /&gt;Jestem też w stanie zahaczyć tak dłonią, że nadrywam sobie kawał skóry z ręki. Ale to już szczególny przypadek i działa tylko z nowymi oknami. Dlatego nikt już mnie nie prosi o obsługę okna, bo wszyscy już wiedzą, że sobie z tym skomplikowanym tworem cywilizacyjnym nie radzę...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-8244951435790985983?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/8244951435790985983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=8244951435790985983' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8244951435790985983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8244951435790985983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/11/wypadek-5-okno-szeroko-zamknite.html' title='Wypadek 5: Okno szeroko zamknięte'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-317627697281631464</id><published>2008-11-16T19:37:00.000+01:00</published><updated>2009-01-21T23:41:38.496+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Wypadek 4: „Nigdy nie wpychaj ręki dalej, niż dołasz ją wyciągnąć z powrotem” powiedzenie irlandzkie</title><content type='html'>Przejrzałam moich rodziców! Chcą, żebym straciła żywot. A przynajmniej kilka palców. Kupili mi mega ostry nóż. Tnie wszystko. Szczególnie mięciutkie mięsko. Ma zęby jak pirania. Oczywiście skutkiem tego jestem uboższa o kilka gramów mojego ciała.&lt;br /&gt;Kroiłam pomidory. Na sałatkę z fetą. Plasterek ciach, następny ciach, potem ciach i o! krew na nożu. Czy pomidory krwawią? Nie wydaje mi się. Ojej. Kawałek palca mi odpada. Trzeba było złapać i ratować sytuację póki się dało. Przykleiwszy kawałek palca tam, gdzie jego miejsce kroję pomidora dalej i co? Następny palec nadcięty. No szlag by to!&lt;br /&gt;Potem próbuję otworzyć tekturę z jogurtów, to jak mi się odwinęła, to tylko rów w palcu powstał i znowu opatrywanie..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innym razem moje pale spotkały się z tarką. Daj Boże, że mam refleks szachisty i udało mi się je prawie uratować. Ale jak to się mówi: do wesela się zagoi i dziś już nie ma śladu po tym.. no może poza małą blizną. &lt;br /&gt;Nie mniej moje biedne rączki wyglądają jakbym co najmniej je wsadziła do miksera, a potem wyjęła. Dobra, trochę przesadzam.. Ale wiecie, że kroiłam się nożem już ponad 30 razy odkąd jestem w Warszawie (a więc niecałe półtora roku)? To duży sukces..&lt;br /&gt;I tak najciekawszą hisotrię zostawiłam na koniec. Moja kochana koleżanka Madzia pewnego dnia zaczęła się bawić wiszącym na ścianie mieczem afrykańskim. W ramach nudzenia się też postanowiłam z nią powalczyć. Madzia tak się wczuła w rolę rycerza, że dźgnęła mnie mieczem w rękę. Efektem tego był 30 centymetrowa metalowa blacha wystająca z mojej ręki w okolicach chrząstek. Nasza koleżanka Paulina jak to zobaczyła, to prawie zemdlała. Co gorsze miecz był zardzewiały i były duże szanse, że dostanie się zakażenie. Może amputacja ręki mi nie groziła, ale na pewno przyjemnie nie było. Dzięki Bogu (a co? lubię Mu dziękować) moja mama jest pediatrą, więc ratowała mnie przed katastrofą. Oczywiście nie powiedziałam jej, że właśnie Madzia mi wbiła nóż w ręce, tylko, że zahaczyłam o szafkę.. Moje zdolności regeneracyjne są zadziwiające, więc dziś już prawie nic nie widać poza małym przebarwieniem skóry.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-317627697281631464?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/317627697281631464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=317627697281631464' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/317627697281631464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/317627697281631464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/09/wypadek-4-nigdy-nie-wpychaj-rki-dalej.html' title='Wypadek 4: „Nigdy nie wpychaj ręki dalej, niż dołasz ją wyciągnąć z powrotem” powiedzenie irlandzkie'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-7952922382586277805</id><published>2008-11-09T12:01:00.000+01:00</published><updated>2008-11-09T12:09:49.194+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pokój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Wypadek 3: Co ma wisieć nie utonie</title><content type='html'>Jako, że mieszkam w mieszkaniu po bracie, w drzwiach został jeszcze drążek. Cóż może się stać kiedy powieszę się na nim? Przez 100 razy nie działo się nic. Mogłam się na nim wieszać ile wlezie, ale kiedy właśnie zeskakiwałam z krzesła i powiesiłam się na nim, żeby zamortyzować skok... sami rozumiecie. Akurat wtedy właśnie się odkręcił od framugi (odkręcał się przy każdym moim powieszeniu, ale wtedy akurat puścił) i jak gruchnęłam dupskiem o podłogę, to tylko cały budynek się zatrząsł. Bałam się, że sobie złamałam kość ogonową, ale na szczęście sadełko na pupie zamortyzowało upadek. Od tego czasu i mniej się wieszam i co jakiś czas dokręcam drążek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-7952922382586277805?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/7952922382586277805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=7952922382586277805' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/7952922382586277805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/7952922382586277805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/11/wypadek-3-co-ma-wisie-nie-utonie.html' title='Wypadek 3: Co ma wisieć nie utonie'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-804746132366166701</id><published>2008-11-05T18:18:00.001+01:00</published><updated>2008-11-05T18:25:48.139+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Wypadek 2: Chodzenie to trudna sztuka</title><content type='html'>Każdy, kto choć raz miał złamaną nogę, uszkodzoną stopę lub chodził o kulach z jakichkolwiek innych przyczyn wie, jakim darem jest możliwość chodzenia o 2 nogach. Ale to także sztuka. Czego najlepszym przykładem jestem ja. Moja umiejętność chodzenia jest niestety mierna i jak zdążyliście już zauważyć  często się potykam, uderzam i robię sobie krzywdę. Ostatnio byłam tak inteligentna, że zahaczyłam o coś piszczelą i nawet nie wiem o co. Fakt, faktem – mam znowu dwu centymetrową dziurę w poprzek prawej nogi.&lt;br /&gt;W sklepie ze sprzętem sportowym widziałam taką wielką zbroję ochronną dla ludzi jeżdżących na rolkach- myślicie, że mi się przyda?? :)&lt;br /&gt;Na dowód tego, że to też niebezpieczne zajęcie przytoczę historię, która miała miejsce w kinie. Dziecko wojny (czyli ja) wstaje z miejsca kiedy się film skończył i idzie w kierunku wyjścia. Ktoś mało inteligentny zbudował kino na „bazie” schodów. Więc sierotka idzie, idzie, idzie, pierdut, leci 5 schodów w dół, szybko się podnosi, idzie, idzie, kuleje, coraz wolniej kuleje, w końcu siada, podciąga nogawkę, a tam zdarta skóra o powierzchni z 25 cm kw! I to tylko jedna dziura, a w ogóle były trzy (dwie pozostałe mniejsze). Przecież to arcy talent. Na schodach, w długich spodniach i taką krzywdę sobie zrobić. Tylko ja tak potrafię :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-804746132366166701?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/804746132366166701/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=804746132366166701' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/804746132366166701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/804746132366166701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/11/wypadek-2-chodzenie-to-trudna-sztuka.html' title='Wypadek 2: Chodzenie to trudna sztuka'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-4340165394372440253</id><published>2008-10-29T18:07:00.001+01:00</published><updated>2008-10-29T18:07:59.412+01:00</updated><title type='text'>Uwaga do wypadku 1</title><content type='html'>Chcę się pochwalić, że poprawki nie było, a notatki na szczęście są w prawie nienaruszonym stanie&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-4340165394372440253?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/4340165394372440253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=4340165394372440253' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4340165394372440253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4340165394372440253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/10/uwaga-do-wypadku-1.html' title='Uwaga do wypadku 1'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-4042137804822995338</id><published>2008-10-29T18:03:00.000+01:00</published><updated>2008-10-29T18:05:42.612+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pokój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='burdel'/><title type='text'>Wypadek 1: Samobójca: „ Na pohybel”</title><content type='html'>Intensywnie uczyłam się do kolokwium. Papiery – notatki i kserówki lektur – leżały na ziemi, a ja na kanapie przed komputerem sprawdzałam czy ktoś najeżdża moje wsie. Lubię sobie popijać wodę z koncentratem soku. Wtem, jak na komendę zadzwonił telefon. Jak się rzuciłam odebrać, szturchnęłam stolik, który wprawiony w ruch, wprowadził w wibracje stojącą, nieotwartą butelkę koncentratu, która podskakując rzuciła się na podłogę z okrzykiem: Na pohybel. No dobra, przesadzam, ale czułam od niej jakieś fale samobójcze. Dlaczego upatrzyła sobie akurat ten moment na śmierć? I DLACZEGO NA MOJE NOTATKI?!&lt;br /&gt;Jak to bywa w takiej sytuacji, stanęłam jak wryta i nie wiedziałam czy mam odebrać, czy rzucić się ratować dywan, podłogę i notatki. W końcu porwałam telefon i pobiegłam do kuchni po ręczniki papierowe, szmaty i wodę. Dzwonili zaproponować mi garnki ze stali nierdzewnej. Myślałam, że walnę panią takim garem w łeb. Delikatnie odpowiedziałam, że garnki mam, czasu nie i do widzenia i rzuciłam się na podłogę.&lt;br /&gt;Ale akcja ratunkowa wymagała przemyślenia. Poszłam więc po więcej sprzętów: worki na śmieci, mopa z wiadrem i wodą, gąbkę, płyn do naczyń i miskę z wodą. Rozpoczęłam porządki. Najpierw gąbką uratowałam dywan. Potem ręcznikami zebrałam główne plamy z soku. Wyrzucałam do worka. Pozbierałam notatki i podzieliłam na te, które trzeba ratować oraz na te, które cudem się nie zachlapały. Potem poukładałam je (brudne) na ręcznikach i na workach, a odsłoniętą podłogę umyłam mopem. I na koniec ratowanie papieru. Kartka po kartce wilgotną ściereczką przecierałam wszystkie plamy i schodziły! Teraz tylko się trochę notatki pogięły od wody, ale prawie śladu nie ma z soku. Ratowałam je ze szczególną uwagą, bo prawdopodobnie się przydadzą do poprawki kolokwium. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-4042137804822995338?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/4042137804822995338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=4042137804822995338' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4042137804822995338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4042137804822995338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/10/wypadek-1-samobjca-na-pohybel.html' title='Wypadek 1: Samobójca: „ Na pohybel”'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-1381432064787674118</id><published>2008-10-29T18:02:00.001+01:00</published><updated>2008-10-29T18:04:40.288+01:00</updated><title type='text'>Rozdział 5: 9 na 10 wypadków zadarza się w domu</title><content type='html'>Zapraszam do czytania :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-1381432064787674118?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/1381432064787674118/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=1381432064787674118' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1381432064787674118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1381432064787674118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/10/rozdzia-4-9-na-10-wypadkw-zadarza-si-w.html' title='Rozdział 5: 9 na 10 wypadków zadarza się w domu'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-831342273080357775</id><published>2008-10-29T17:59:00.001+01:00</published><updated>2008-10-29T18:01:04.584+01:00</updated><title type='text'>Informacja</title><content type='html'>Ze względu na brak czasu muszę niestety przerwać rozdział dotyczący wakacji i zacząć dodawać rozdział wcześniej przygotowany. Obiecuję do wakacyjnego jeszcze wrócić...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-831342273080357775?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/831342273080357775/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=831342273080357775' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/831342273080357775'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/831342273080357775'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/10/informacja.html' title='Informacja'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-5518843531026565317</id><published>2008-09-25T18:18:00.012+02:00</published><updated>2008-10-11T13:01:02.925+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Nadal akt I - huraganowy</title><content type='html'>Jedziemy, jedziemy. Zimno, gorąco, mokro, okropnie, ciemno, leje. Dziury straszne. Do tego pan kierowca dość niekumaty - nawet po hiszpańsku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym momencie się zatrzymaliśmy. Chcieliśmy dotrzeć do portu. Rozglądamy się. Owszem, woda, ale jakoś.. brak łódek. Rozglądamy się dalej - oż w mordę! Nazwa naszego hotelu!&lt;br /&gt;Hotel znajdował się na wyspie. Skoro znajdowaliśmy się za bramą hotelu oznaczałoby to, że facet jakiś cudem przepłynął ocean przy pomocy swojej taksówki. Trochę się nam to nie mieściło w głowach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyżby to mokro, które nam było, to ocean szumiący? Bo raczej nie wjeżdżaliśmy na żaden statek - w końcu cały czas coś tam było widać za oknami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezbadana zagadka...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-5518843531026565317?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/5518843531026565317/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=5518843531026565317' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/5518843531026565317'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/5518843531026565317'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/09/nadal-akt-i-huraganowy.html' title='Nadal akt I - huraganowy'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-2982804498315903196</id><published>2008-09-05T03:18:00.005+02:00</published><updated>2008-09-25T18:17:16.153+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Akt I czyli bród i smród i jeszcze huragan</title><content type='html'>Skracając całą historię - wysiedliśmy w Samanie, a walizki poleciały dalej.&lt;br /&gt;Wyobraźcie sobie nasze miny kiedy czekamy przy taśmie, żeby odebrać walizki, a przychodzi łącznie ze 20 sztuk i żadnej z 4 naszych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z początku byliśmy wściekli, że dostaliśmy złe bilety. Jak to tak? Bilety do Puerto Plata jak mamy lądować w Samanie? Jednak po jakiś 20 minutach pojawiła się przedstawiciela biura podróży i wyjaśniła nam, że mamy dobre bilety, bo mieliśmy lecieć grzecznie do końca i w Puerto Plata czekał na nas autobus, żeby przywieźć nas do hotelu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadążacie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu wpakowaliśmy się do taksówki i poprosiliśmy o zawiezienie do hotelu. Ale to byłoby zbyt proste, żeby się spełniło. Zawsze musi być coś pomieszane w międzyczasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem pomieszała pogoda. Zaczęło padać. Lać. Dość porządnie. Jako, że drogi na Dominikanie to nie takie jak u nas - z małymi dziurkami, tylko jak dziura, to raczej dziurzysko porządne, to szybko robiły się duże kałuże. Poza tym tam można jechać maksymalnie z 60 na godzinę, bo za chwilę jest dziura, więc i tak trzeba zwolnić, bo inaczej urwie się podwozie. W ten sposób przez godzinę toczyliśmy się przez półwysep. Jako, że szybko w busiku zrobiło się gorąco trzeba było otworzyć okno. Jak się domyślacie przez okno padało trochę do środka. I taka to zabawa - trochę gorąco, a potem trochę mokro i zimno. I tak na zmianę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie nieopatrznie popatrzyłam co się dzieje przez przednią szybę. Nie, nic się nie działo. Poza tym, że nic nie było widać i że co jakiś czas przez tą rzekę wody na przedniej szybie i zaparowaną warstwę od strony kierowcy mogłam zobaczyć coś co mogło być światłami nadjeżdżającego samochodu, jadącego, rzecz jasna, dokładnie na nas. Wynikało to oczywiście z omijania dziur.&lt;br /&gt;Po chwili przestałam się patrzeć przez szybę, bo moje serce nie jest przyzwyczajone do takich stresów..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-2982804498315903196?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/2982804498315903196/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=2982804498315903196' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2982804498315903196'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2982804498315903196'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/09/akt-i-czyli-brd-i-smrd-i-jeszcze.html' title='Akt I czyli bród i smród i jeszcze huragan'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-7334079671559898430</id><published>2008-09-05T02:21:00.006+02:00</published><updated>2008-09-14T19:32:31.853+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Akt I Scena katastroficzna</title><content type='html'>Jak się można domyślić udało nam się i dostaliśmy się do samolotu. Ale niewiele brakowało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podróż odbyła się bez zastrzeżeń. Na lotnisku mieliśmy trochę czasu, więc sobie posiedzieliśmy, popiliśmy kawkę, obejrzeliśmy sklepy, obejrzeliśmy więcej sklepów, a potem jeszcze oglądaliśmy sklepy, kupiliśmy cukierki na gardło, spotkaliśmy brata, nadaliśmy walizki, wsiedliśmy do samolotu i lecimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorzej z tym dokąd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, nie wsiedliśmy do złego samolotu. Przecież mamy bilety - nie wpuścili by nas. Wsiedliśmy do dobrego, który leciał na lotnisko w Samanie, a potem do Puerto Plata (a potem znowu do Dusseldorfu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem w tym, że nie wiedzieliśmy, gdzie mamy wysiąść. Bilety były do Puerto Plata, ale nasza wysepka była w okolicach Samany. Pani w biurze podróży mówiła o Samanie, ale pytanie brzmi: gdzie wysiądą walizki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podróż więc przebiegała w nerwowym zastanawianiu się czy pani na lotnisku wysłała walizki do Samany czy Puerto Plata. Gdzie wysiąść? Gdzie na nas czekają?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-7334079671559898430?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/7334079671559898430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=7334079671559898430' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/7334079671559898430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/7334079671559898430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/09/akt-i-scena-katastroficzna.html' title='Akt I Scena katastroficzna'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-5797346801736906985</id><published>2008-09-02T23:16:00.005+02:00</published><updated>2008-09-09T00:58:35.242+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Akt I - Podróże kształcą</title><content type='html'>Plan był prosty:&lt;br /&gt;1. Wsiadamy w samochód kuzyna, jedziemy na lotnisko w Pyrzowicach&lt;br /&gt;2. Pyrzowice-Dusseldorf&lt;br /&gt;3. Spotykamy mojego brata&lt;br /&gt;4. Dusseldorf-Samana&lt;br /&gt;5. Wysiadamy, podwożą nas do hotelu, potem statek (bo hotel mieści się na wyspie)&lt;br /&gt;6. Koniec wycieczki, zakwaterowanie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proste, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kłopot był już przy punkcie 1.&lt;br /&gt;Wylot mieliśmy koło 6, więc lekko śnięci snuliśmy się po małym lotnisku. Moja mama, jak to ona, postanowiła zrobić zakupy perfum. Szczególnie, że zbliżały się imieniny taty. Wybrała ładne opakowanie i zapłaciła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po chwili się jednak wróciła, świadoma, że trzeba będzie jeszcze raz zapakować. Z powodu regulacji lotniskowych związanych z płynami, owszem, można kupić płyn na lotnisku po przejściu rentgena, ale już przez kolejny to nie przejdzie, jeśli nie będzie zapakowane odpowiednio. A że z Dusseldorfu lecieliśmy dalej, więc czekała nas na pewno kontrola.&lt;br /&gt;Musi być przeźroczysta siateczka z wszytym rachunkiem na dowód zakupu na lotnisku. Horror.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kiedy pani ze sklepu się tak dzielnie wysila, żeby to odpowiednio zapakować słyszę z głośników:&lt;br /&gt;"Dingo dong! Pasażerowie podróżujący do Dusseldorfu proszeni są do wyjścia [jakiegoś tam]"&lt;br /&gt;Santa Madonna! To nasz samolot.&lt;br /&gt;Biegnę więc pogonić mamusię. Ale nic się nie da zrobić - spakowane być musi. Więc trzeba w torbę, torba wąska, opakowanie się nie mieści, jeszcze trzeba pudełko otworzyć, żeby było widać, że to nie bomba (to wiózłby bombę w opakowaniu Hugo Bossa?!) i jeszcze rachunek i...&lt;br /&gt;"Ding Dong! Państwo [nasze nazwisko] proszeni są do udania się do wyjścia [whatever]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O RANY!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-5797346801736906985?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/5797346801736906985/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=5797346801736906985' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/5797346801736906985'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/5797346801736906985'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/09/akt-i-podre-ksztac.html' title='Akt I - Podróże kształcą'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-7049510955993912818</id><published>2008-09-02T23:07:00.004+02:00</published><updated>2008-09-05T21:44:31.552+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Wakache, znowu są wakacje...</title><content type='html'>Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą doskonale, że gdy nadchodzi okres letniego lenistwa co roku wywiewa mnie gdzieś względnie daleko. A jeśli nie daleko, to przynajmniej nie sztampowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym roku dwa tygodnie LNDWB (leżenia na dowolnie wybranym boku) zaplanowane było na Dominikanę. Cóż - bezpiecznie, nawet nie tak drastycznie daleko, żadnych wojen, porwań, całkiem cywilizowany kraj.. co się złego może dziać?&lt;br /&gt;Głupie pytanie! Mnie dosłownie wszystko!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale zacznijmy po kolei, od początku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dawno, dawno temu... chociaż nie.. to nie ta bajka..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-7049510955993912818?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/7049510955993912818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=7049510955993912818' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/7049510955993912818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/7049510955993912818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/09/wakache-znowu-s-wakacje.html' title='Wakache, znowu są wakacje...'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-2099792836363274153</id><published>2008-09-01T00:34:00.001+02:00</published><updated>2008-09-01T00:36:35.596+02:00</updated><title type='text'>Wakacje</title><content type='html'>Po wakacjach :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;lada moment zabiorę się za opisywanie moich przeżyć dlatego też długo nic nie było, a teraz nagle pojawi się rozdział, którego w tym miejscu nie miało być (to zdanie chyba nie brzmi po polsku, ale jak poczytacie co mi się działo, to mi wybaczycie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc do "zobaczenia" za kilka dni...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-2099792836363274153?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/2099792836363274153/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=2099792836363274153' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2099792836363274153'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2099792836363274153'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/09/wakacje.html' title='Wakacje'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-4834965571089731922</id><published>2008-07-31T11:29:00.001+02:00</published><updated>2008-08-10T15:26:29.312+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biblioteka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='xro'/><title type='text'>Ending</title><content type='html'>Cud boski, że spojrzałam na legitkę. Bo wcale nie była moja. Wracam się więc, uśmiecham rozbrajająco i zawiadamiam, że jeszcze nie nazywam się Adam i wolałabym moją legitymację zamiast cudzej. Pani znalazła moją i ciągnie za sznureczek (moja legitka była w plastikowym badżu ze sznurkiem, tak jak noszą ci w korporacjach). Ciągnie za sznurek i jak nie wyrzuciła w powietrze całego stojaka z kluczami i dowodami. Okazało się, że mój plastik się trochę przyklinował (bo pani go wsadziła w poziomie, zamiast w pionie, gdzie by się nie przyklinował..). Zbierania było na dobrych pięć minut. W końcu dostałam swoją legitkę i zniknęłam z biblioteki modląc się, żebym już nie musiała tam wracać.. ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze na zakończenie dodam (tak, tak, to już prawie koniec), że jak wróciłam do domu i spojrzałam na kartkę, to się przeraziłam. Ksero było tylko na połowie strony A4. Pan student kserował po prostu całą gazetę na 1A4. Dzwonię do taty przerażona, czy taki format mu odpowiada. Dzięki Bogu stwierdził, że tak. Wpakowałam kartkę do koperty, wysłałam (tym razem koperty były na poczcie) i na szczęście do dziś nie musiałam iść do żadnej biblioteki. Bo chyba bym padła na zawał...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-4834965571089731922?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/4834965571089731922/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=4834965571089731922' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4834965571089731922'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4834965571089731922'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/07/ending.html' title='Ending'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-4849284307441626110</id><published>2008-07-31T11:16:00.002+02:00</published><updated>2008-08-03T22:04:29.201+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biblioteka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='xro'/><title type='text'>What has a beginning has an end....</title><content type='html'>Okazało się, że to nie takie proste. Bo panie, mimo, że to te same, nie pamiętały, że jakiś czas temu mi pożyczyły te 20 groszy i nie chciały ich przyjąć. Moja duma zaś nie mogła zrozumieć tego faktu i próbowałam na wszelkie sposoby przekonywać je, że mają je wziąć. W końcu się udało i zwyciężyłam. Byłam uboższa o 20 groszy, ale miałam wszelkie długi uregulowane :) ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym czasie do ksero dobrał się jakiś student z ogromną gazetą (ogromną w sensie zaglebiście grubą). Myślę sobie, że to koniec – poczekam sobie teraz z godzinę, zanim on zdąży skserować, a widać, że nie zamierza odbić sobie 2 stron. Po kilku minutach stania i niesubtelnych sposobach zwrócenia na siebie uwagi udało mi się. Pan student zauważył, że za nim stoję (szczególnie po tym jak go przypadkiem całkiem kopnęłam kiedy się wierciłam w miejscu) i zaproponował, że może ksernę co mam, bo &lt;br /&gt;jemu jeszcze zejdzie. Jacy ci faceci są domyślni! Dostałam się do maszyny... ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz panika. Przypomniał mi się ostatni raz. Pan student wyciągną swoją kartę, ja włożyłam swoją, wsadziłam gazetę i naciskam "kseruj". I wyszedł papier. Porwałam go zadowolona, zabrałam się i słyszę, że pan student za mną krzyczy. Przerażona sobie myślę, że na pewno zepsułam ksero. Ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwracam się.. On już zdążył do mnie dojść i oddać mi moją kartę. Ulżyło mi. Poszłam do lady i oddałam gazetę. Poszłam do szafki, wzięłam swoje rzeczy i idę oddać kluczyć. Pani oddaje mi legitkę i wychodzę.. ale..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-4849284307441626110?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/4849284307441626110/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=4849284307441626110' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4849284307441626110'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4849284307441626110'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/07/what-has-beginning-has-end.html' title='What has a beginning has an end....'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-1910269619174232161</id><published>2008-07-31T11:12:00.002+02:00</published><updated>2008-07-31T11:15:38.561+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komputer'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biblioteka'/><title type='text'>it's the beginning of the end...</title><content type='html'>Z rewersami znowu mi nie poszło.. wstyd mi było jak 7 raz brałam kwitek, bo ciągle coś wpisywałam nie w tą rubrykę, albo z nerwów robiłam dziurę w kartce, albo się myliłam w cyferkach. W końcu się udało i oddałam pani karteczkę. Tym razem 15 minut czekania. Wzięłam gazetę i zaczęłam ją przeglądać. Czułam się prawie pewnie.. ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja pewność została zachwiana. Kiedy okazało się, że wpisałam zły numer i dostałam złą gazetę. Oddałam ją grzecznie i już chciałam wypisać kolejny rewers, kiedy pani poprosiła, żeby ona mogła to zrobić. Znowu upodobniłam się do buraka.. 10 minut później trzymałam w rękach dobrą gazetę i wertowałam ją w poszukiwaniu odpowiedniej strony. Ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapomniałam, że skończyła mi się karta do ksero. Wsadzam więc kartę, a automat informuje mnie, że on nie skseruje, bo nie ma pieniędzy. Człapię więc do lady i proszę o kartę do ksero za 2 zł. Dałam 2,20. A co?! Trzeba oddawać swoje długi.. Ale..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-1910269619174232161?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/1910269619174232161/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=1910269619174232161' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1910269619174232161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1910269619174232161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/07/its-beginning-of-end.html' title='it&apos;s the beginning of the end...'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-3924478861444077169</id><published>2008-07-03T13:01:00.001+02:00</published><updated>2008-07-03T13:06:32.840+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komputer'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biblioteka'/><title type='text'>Znów w bibliotece</title><content type='html'>Od początku.. poszłam do lady, poprosiłam o numerek i już się odwracam na pięcie, kiedy słyszę, że mam oddać legitymację w zastaw. Wyciągnęłam ją więc i oddałam grzecznie, skruszona, ze już na wstępie coś schrzaniłam. Poszłam do szafki, ale...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta się nie chciała otworzyć.. kiedy w końcu jakiś pan się zainteresował okazało się, że próbowałam się włamać do cudzej, a nie otworzyć swoją.. ach te numerki.. Niemniej podziękowałam uprzejmie i zostawiwszy swoje szpargały poszłam do komputera. Nie zgadniecie co się stało tym razem.. dobra, powiem.. ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obiecajcie, że nie będziecie się śmiać.. Po chwili używania komputer się zawiesił. Postanowił się zrestartować i się biedaczek zapętlił (cały czas się restartował od nowa). Przesiadłam się do drugiego komputera i zaczęłam szukać.. mikroelektroniki (już pamiętałam dobrze..). Po kilku chwilach nawet ją znalazłam! Ale..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-3924478861444077169?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/3924478861444077169/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=3924478861444077169' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/3924478861444077169'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/3924478861444077169'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/07/znw-w-bibliotece.html' title='Znów w bibliotece'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-2454938079763911560</id><published>2008-06-18T00:15:00.000+02:00</published><updated>2008-06-18T00:18:06.720+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poczta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biblioteka'/><title type='text'>Poczta i jeszcze jeden i jeszcze raz..</title><content type='html'>Trzeba było wrócić na pocztę. Zebrałam się i poszłam. Cichcem, wzięłam numerek, poczekałam chwilę, kupiłam mniejszą kopertę, nakleiłam znaczek i wrzuciłam list do skrzynki (ale nie tak jak w wierszu Tuwima). Odetchnęłam z ulgą. To koniec mojej przygody...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dzisiaj. Kilka dni później. A właściwie tygodni, bo wiemy jaka ta nasza poczta jest szybka, dzwoni do mnie tata i pyta gdzie ostatnia strona. Ja się pytam – jaka ostatnia strona? No z literaturą podmiotu. Odetchnęłam spokojnie, policzyłam do dziesięciu: raz, dwa, trzy, dziesięć i powiedziałam, że przecież mu wysłałam, to, co chciał. Ale chce jeszcze następną stronę. Czy to jest bardzo konieczne? Tak. Nie pozostało mi więc nic innego jak udać się do mojej ulubionej biblioteki jeszcze raz. Ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem byłam już lepiej przygotowana. Dojechałam do Politechniki bez przeszkód, otwieram drzwi i zdębiałam. Oczywiście wszystko wygląda zupełnie inaczej. Gdzie indziej są przeszkody, budowa itd. Masakra. Tak kluczyłam, że wylądowałam na 3 piętrze (jak czytelnia jest na drugim). Po 10 minutach dotarłam. I tu zaczęły się schody... ale..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-2454938079763911560?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/2454938079763911560/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=2454938079763911560' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2454938079763911560'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2454938079763911560'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/06/poczta-i-jeszcze-jeden-i-jeszcze-raz.html' title='Poczta i jeszcze jeden i jeszcze raz..'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-2990310090035524279</id><published>2008-06-04T19:11:00.001+02:00</published><updated>2008-06-04T19:15:19.323+02:00</updated><title type='text'>Komix book</title><content type='html'>&lt;a href="http://monikaczaplicka.files.wordpress.com/2008/06/monika-czaplicka-mysli-nieuczesane-ale-narysowane.pdf"&gt;http://monikaczaplicka.files.wordpress.com/2008/06/monika-czaplicka-mysli-nieuczesane-ale-narysowane.pdf&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-2990310090035524279?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/2990310090035524279/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=2990310090035524279' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2990310090035524279'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2990310090035524279'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/06/komix-book.html' title='Komix book'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-3603986728024617741</id><published>2008-05-31T21:04:00.001+02:00</published><updated>2008-05-31T21:09:33.247+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poczta'/><title type='text'>Poczta</title><content type='html'>Odpowiadam, że nie brałam, bo nikogo nie ma, to nie chcę zużywać, że ja tylko kopertę... NIE! Musi być numerek. Jak możecie się domyśleć, kiedy tylko zaczęłam zmierzać w kierunku automatu znikąd pojawiło się kilka osób i wzięło numerki.. z mojego okienka. Udało mi się dobiec i odepchnąć jedną babunię zanim porwała wystający kwitek i usiadłam by czekać na swoją kolej. 20 minut później podeszłam do okienka.. ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie kupiłam koperty. Bo już nie było. Właśnie pani przede mną wykupiła wszystkie koperty A4 i te o połowę mniejsze. Zostały tylko te w standardowych rozmiarach (czyli 1/4 A4). Kupiłam znaczek, podziękowałam pani, warknęłam na babunię, która na pewno myślała, że pokarało mnie, że się tak pchałam i wyszłam na zewnątrz zadzwonić do taty co mam robić – czy latać po innych pocztach w poszukiwaniu koperty czy mogę wysłać pogięte. Udało się, że mogę pogięte. Wróciłam więc na pocztę.. ale ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się można spodziewać właśnie pod moim okienkiem zrobiła się kolejka, awantura i Bóg wie co. Wyobraźcie sobie mnie, po tym całym dniu, o 4 po południu, bez obiadu, załatwiającą te wszystkie sprawy, patrzącą na tłum dorosłych ludzi, którzy mieli problem przy pocztowej kasie. Odetchnęłam więc głęboko, policzyłam do dziesięciu: raz, dwa, dziesięć i poszłam na kawę. Ale..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-3603986728024617741?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/3603986728024617741/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=3603986728024617741' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/3603986728024617741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/3603986728024617741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/05/poczta.html' title='Poczta'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-8920054945267810346</id><published>2008-05-19T19:47:00.002+02:00</published><updated>2008-05-19T19:54:30.808+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poczta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pkp'/><title type='text'>PKP na ale i na pocztę</title><content type='html'>To nie koniec.. Teraz pora pójść na pocztę. Zanim jednak poczta to najpierw na dworzec, bo bilet na wyjazd (do znanej już nam z wakacji koleżanki). Pojechałam więc i idę do kasy. Po odczekaniu swoich 30 minut podchodzę, uśmiecham się promieniście (tak trzeba z paniami z kasy) i proszę o bilet do Katowic. Pani wpisuje, ja już szykuję kasę i czekam. Czekam. Czekam... ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Się nie doczekam. Bo się system komputerowy PKP zawiesił. Właśnie przy mnie. Wyobrażacie sobie co wtedy czułam? Niemniej, w takich momentach uśmiecham się od ucha do ucha i idę przez życie dalej. Tak było i tym razem. Podziękowałam pani i poszłam na pocztę. Ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu również nie mogę skończyć mojej historii. To byłoby zbyt proste. Idę na pocztę, żeby wysłać te kserówki. Wchodzę na pocztę. Widzę, że są ze trzy starsze babcie, ale do mojego okienka (żeby kupić kopertę i znaczek) nie ma nikogo (wszystkie babcie okupowały okienko z rentami ;). Podchodzę więc dziarsko do okienka, a pani się mnie pyta, który mam numerek. Konsternacja..ale..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-8920054945267810346?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/8920054945267810346/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=8920054945267810346' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8920054945267810346'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8920054945267810346'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/05/pkp-na-ale-i-na-poczt.html' title='PKP na ale i na pocztę'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-6817960148320175721</id><published>2008-05-13T20:53:00.004+02:00</published><updated>2008-05-13T21:07:43.788+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tv'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Loroch'/><title type='text'>Monisia w tv cz 2</title><content type='html'>&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-1aab3319d5146ff7" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v23.nonxt1.googlevideo.com/videoplayback?id%3D1aab3319d5146ff7%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331427961%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D32C8207F5A963803DD05DD9CAEDF603487BE7B35.3A0D2D627328FFB7CBEF2A1DEE2BB458966718F2%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D1aab3319d5146ff7%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D6hGBDTnukdGuO_3Jiha_nxO9tpI&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v23.nonxt1.googlevideo.com/videoplayback?id%3D1aab3319d5146ff7%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331427961%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D32C8207F5A963803DD05DD9CAEDF603487BE7B35.3A0D2D627328FFB7CBEF2A1DEE2BB458966718F2%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D1aab3319d5146ff7%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D6hGBDTnukdGuO_3Jiha_nxO9tpI&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcówce słychać jak ślicznie upominam Pawełka :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-6817960148320175721?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=1aab3319d5146ff7&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/6817960148320175721/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=6817960148320175721' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/6817960148320175721'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/6817960148320175721'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/05/monisia-w-tv-cz-2.html' title='Monisia w tv cz 2'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-848646196637588217</id><published>2008-05-07T18:08:00.004+02:00</published><updated>2008-05-07T18:36:34.747+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tv'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Loroch'/><title type='text'>Monisia w tv cz 1</title><content type='html'>&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-dbf7ddffd67685c0" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v3.nonxt2.googlevideo.com/videoplayback?id%3Ddbf7ddffd67685c0%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331427961%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D41D66AE5202FE97D465FEC77A74DF93214D4B35A.4663FF64C3FAA81C12B33F627869399B203466%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Ddbf7ddffd67685c0%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DU6NN6zSJVUpsBz29uSFaZERIa58&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v3.nonxt2.googlevideo.com/videoplayback?id%3Ddbf7ddffd67685c0%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331427961%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D41D66AE5202FE97D465FEC77A74DF93214D4B35A.4663FF64C3FAA81C12B33F627869399B203466%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Ddbf7ddffd67685c0%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DU6NN6zSJVUpsBz29uSFaZERIa58&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-848646196637588217?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=dbf7ddffd67685c0&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/848646196637588217/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=848646196637588217' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/848646196637588217'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/848646196637588217'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/05/monisia-w-tv-cz-1.html' title='Monisia w tv cz 1'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-3796267788887305498</id><published>2008-05-02T16:06:00.001+02:00</published><updated>2008-05-02T16:35:47.862+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biblioteka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='xro'/><title type='text'>3 ale i xro</title><content type='html'>Zaczęłam kserować. 1 strona, druga, trzecia, czwarta i piąta. Hurra! Udało się!! Zajęło mi to raptem półtorej godziny, odkąd tu jestem. Co to jest w stosunku do wieczności... Oddałam grzecznie gazetę, podziękowałam jeszcze grzeczniej, zaczerwieniłam się jeszcze bardziej, zabrałam ksero i wychodzę. Idę, idę.. ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakoś głupio tak z tym papierem chodzić, to go chciałam wpakować do torby.. tylko, że jej nie mam. Została w szafce, a kluczyk w mojej kieszonce. Wracam się więc, wyglądam jakbym jadła jagody, a ja tylko się lekko wstydzę, idę do szafki, zabieram rzeczy i oddaję kluczyk.. już chcę odejść, ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatrzymuje mnie pani i mówi, że przecież muszę dostać z powrotem dowód osobisty. Zrobiłam oczy jak 20 zł (pięć to za mało) i wyciągam portfel, sprawdzam, dowód na swoim miejscu. Mówię więc pani, że nie może mi oddać dowodu, bo właśnie mam go przed nosem. To słyszę, że w takim razie legitymację. Ja nos w portmonetkę i sprawdzam, legitka też jest. Znów bardzo grzecznie mówię, że ta też jest w moich rękach. Pani zrobiła oczy jak 50 złotych i zaczęła przeszukiwać stojak na kluczyki i dowody. Ja w tym czasie intensywnie trybie i w końcu prawie wykrzykuję (w bibliotece, wiem, wiem.. ignorantka ze mnie), że ja nie dawałam niczego, bo mnie nikt nie prosił. Osiągnęłam kolor bliżej nieokreślony i wybiegłam z biblioteki. Ale..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-3796267788887305498?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/3796267788887305498/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=3796267788887305498' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/3796267788887305498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/3796267788887305498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/05/3-ale-i-xro.html' title='3 ale i xro'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-5372435842631419813</id><published>2008-04-29T00:18:00.001+02:00</published><updated>2008-04-29T00:21:04.556+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biblioteka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='xro'/><title type='text'>Nie mniej :) ani nie więcej...</title><content type='html'>Musiałam poczekać, bo kserował ktoś przede mną. Czekam, czekam. Jest. Wreszcie moja kolej. Otwieram ksero, wkładam gazetę, wkładam kartę do czytnika (skąd ja jestem taka mądra, że wiem co z tym wszystkim robić? Nie wiem) i naciskam guzik ksero i....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic. No nic. Naciskam i naciskam. I nic. Myślę sobie: kurka, coś może jeszcze trzeba zrobić.. czytam instrukcję, analizuję przyciski, sprawdzam czytnik kart. No niby wszystko się zgadza. Po przeanalizowaniu wyświetlacza wyszło mi, że brakuje papieru. I co teraz robić? Tylko nie panikować, nie panikować. Wdech, wydech. I wtem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytnik wypluł kartę. Wsadziłam ją z powrotem i usłyszałam za plecami słodkie: może pani w czymś pomóc? Powiedziałam więc, że chyba papieru zabrakło. Ależ jak to zabrakło?- usłyszałam. Zabrzmiało to co najmniej, jakbym to ja zabrała papier pod pachę i chciała go stąd wynieść. Przyszła pani, trzasnęła szufladką z papierem (która oczywiście pusta nie była), nacisnęła kilkanaście przycisków i już działało. A to podobno młodzież zna się na technice lepiej niż starsi.. niemniej..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-5372435842631419813?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/5372435842631419813/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=5372435842631419813' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/5372435842631419813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/5372435842631419813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/nie-mniej-ani-nie-wicej.html' title='Nie mniej :) ani nie więcej...'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-615221035550917272</id><published>2008-04-25T22:19:00.001+02:00</published><updated>2008-04-25T22:24:51.378+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biblioteka'/><title type='text'>4 ale z komórką i jej brakiem</title><content type='html'>Zorientowałam się, że nie mam telefonu. Myślę sobie, że to koniec. Ktoś mi ukradł telefon! Ale lepiej sprawdzę w szafce, zanim zrobię larmo na całą politechnikę. Przeszukuję torbę - nie ma. Przeszukuję szafkę - nie ma. Przeszukuję płaszcz - nie ma. No to koniec. Ręce mi się trzęsą jak chirurgowi podczas operacji, w końcu wyciągam płaszcz z szafki i trzepię nim i wtedy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komórka wyleciała. Poleciała przez połowę sali, walnęła w czyjeś krzesło i wreszcie się uspokoiła. Moja czerwoność przekroczyła kolor tempranilla hiszpańskiego(6), zapakowałam płaszcz do szafki i zamknęłam na kluczyk. Poszłam przyciskając się do ściany do miejsca, gdzie spoczywała przyczyna mojego wstydu i burcząc pod nosem przeprosiny podniosłam telefon i czmychnęłam pod drzwi, gotowa w każdej chwili uciekać przed ostracyzmem społecznym... ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście to nie było potrzebne.. dzięki Bogu właśnie przyszła moja gazeta. Biorę ją do ręki i czytam, że to mikroelektronika i niezawodność. Cholera. Miała być mikroelektryka. No nic. Otwieram na wskazanych stronach.. kurcze, ten artykuł co trzeba. Facet się zgadza, tytuł też. Super. Teraz przyszła kolej na etap pt. kserowanie. Uśmiechnęłam się rozbrajająco i zapytałam co trzeba zrobić, żeby skserować kilka stron. Pani zaproponowała mi kartę do kserowania 5 stron za 2 zł. Chcę już zapłacić... ale...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Portfel jest w szafce, więc znowu idę tam, grzebię w środku, wyciągam portfel, zamykam, zabieram kluczyk i wracam. Analizując zawartość portfela doliczyłam się.. 1,80 zł. Myślę sobie, że to koniec.. Na szczęście panie były tak miłe, że podarowały mi te 20 gorszy. Dostałam kartę i wskazano mi ksero. Byłam już tak blisko celu... ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(6) takie wino&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-615221035550917272?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/615221035550917272/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=615221035550917272' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/615221035550917272'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/615221035550917272'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/4-ale-z-komrk-i-jej-brakiem.html' title='4 ale z komórką i jej brakiem'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-9218285077051186364</id><published>2008-04-24T23:25:00.001+02:00</published><updated>2008-04-24T23:29:05.416+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komputer'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biblioteka'/><title type='text'>4 ale i mikroelektonika lub elektryka</title><content type='html'>On już był odpalony.. Niemniej poszłam do drugiego komputera. Z wielką ostrożnością dotknęłam myszki, która  lekko drgnęła. Dotknęłam jeszcze raz - znów się ruszyła. Czyżby były szanse, że zadziała? Ok. Teraz szukam i wpisuję: "Micro electrics and Reliability".. Szukam, szukam.. kurcze nie ma..  mogłabym uwierzyć, że tej gazety naprawdę tutaj nie ma na stanie, ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój tata pożyczał ją 2 tygodnie temu i jeszcze była. Chyba nie wyparowała od tego czasu. Idę więc do pani za ladą i mówię jej, że nie umiem tego tam znaleźć. Poszła więc ze mną do komputera i usiadała, żeby poszukać. Ledwie doszłam do kompa i stanęłam za jej plecami to się właśnie zawiesił. Wyobrażacie to sobie? Drugi komputer się zawiesił.. ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani się nie zraziła i przeszła do trzeciego (i ostatniego) komputera. Grzebie tam, grzebie i szuka. Nie znalazła. Poszłyśmy więc do innej pani i zaczęły dyskutować i szukać. W końcu doszły do wniosku, że jest tylko gazeta: "Microelectronics". Wszystko fajnie, ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zgadzało się to z moją karteczką. Bo ani to microelectronics, ani nie ma reliability. Ale co mi szkodzi wypożyczyć? Wzięłam więc rewers, pożyczyłam od pani długopis (bo skąd miałabym mieć swój) i zaczęłam wypisywać. 5 karteczek później miałam już bezbłędnie wypisany kwitek i oddałam go pani. Poproszono mnie o poczekanie 10 minut. Wszystko szło jak po grudzie.. ee.. znaczy maśle.. ale..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-9218285077051186364?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/9218285077051186364/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=9218285077051186364' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/9218285077051186364'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/9218285077051186364'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/4-ale-i-mikroelektonika-lub-elektryka.html' title='4 ale i mikroelektonika lub elektryka'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-1252531824263872766</id><published>2008-04-23T22:06:00.001+02:00</published><updated>2008-04-23T22:14:27.618+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komputer'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biblioteka'/><title type='text'>4 ale</title><content type='html'>Dała mi kluczyk do szafki, a nie poprosiła o żaden dokument. Zwykle tak jest, że jak ktoś bierze kluczyk zostawia dowód albo legitymację. A mnie zapomniała pani poprosić. No nic. Schowałam kluczyk do szafki i chciałam iść do lady, żeby poprosić o gazetę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy uprzytomniłam sobie, że kartka z tytułem i stronami została w torbie, która jest w szafce. Czerwona jak burak zawróciłam i poszłam do szafki, morduję się z kluczykiem, w końcu wyciągnęłam co trzeba i chciałam wrócić do lady... ale...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stwierdziłam, że zapomniałam wyjąć kluczyka z zamka, więc się wróciłam, zamknęłam i poszłam za ladę. Dzielnie powiedziałam o co mi chodzi. Usłyszałam, że powinnam pójść do komputera - o tam na koniec sali i poszukać tam w bazie numeru tej gazety. Potem wrócić, wypełnić rewers i będzie ok. Proste, prawda? Poszłam do komputera... ale...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak tylko dotknęłam myszki, to właśnie komputer się zawiesił. Naprawdę! Nie zrobiłam nic poza tym, że poruszyłam myszką. Ruszyła się troszkę, a potem stanęła i oznajmiła, że ona chce odpalić Firefoxa(5). Było by wszystko ok, ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(5) Firefox - przeglądarka internetowa&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-1252531824263872766?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/1252531824263872766/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=1252531824263872766' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1252531824263872766'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1252531824263872766'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/4-ale.html' title='4 ale'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-3489815765782795139</id><published>2008-04-23T01:05:00.001+02:00</published><updated>2008-04-23T01:07:42.357+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biblioteka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chodzenie'/><title type='text'>3 ale</title><content type='html'>Był remont. Więc nic nie było proste. Pozamykano połowę korytarzy, drzwi itd. domyśliłam się jednak (ach, ten mój geniusz), że należy iść prosto jak w mordę strzelił. To szłam. A jak była ściana lub blokada, to starałam się ominąć. I udało się! Dotarłam do biblioteki... ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bibliotek miała 3 piętra i nie wiedziałam co zrobić. Czy iść od razu do czytelni czasopism, czy muszę sobie jakąś legitymację, albo inne coś wyrobić, czy co... Ale zaryzykowałam, że pójdę od razu do czytelni czasopism (w końcu chciałam gazetę na miejscu). Muszę powiedzieć, że jak na mój.. 2 raz w bibliotece, to i tak byłam mądra.. ale..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcę iść schodami, a tam napis, że tylko dla pracowników biblioteki czy tam upoważnionych - whatever. Niemniej ja tam na pewno nie miałam prawa wchodzić. Więc jak się tam dostać?? Rozejrzałam się i doszłam do wniosku, że jeśli wrócę do drzwi wejściowych to tam są schody na galerie i tamtędy mogę iść. Ale myślę sobie, że na pewno da się jakoś tam dotrzeć i rzeczywiście - winda! Dotarłam do góry! Ok. Na szczęście nie miałam wielu drzwi do wyboru. Weszłam. Podeszłam do pani i jej tłumaczę, że chciałabym wypożyczyć na chwilę do skserowania gazetę. Więc pani poprosiła, żebym się rozpłaszczyła... ale..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-3489815765782795139?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/3489815765782795139/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=3489815765782795139' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/3489815765782795139'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/3489815765782795139'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/3-ale.html' title='3 ale'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-8685323055217625107</id><published>2008-04-21T04:44:00.000+02:00</published><updated>2008-04-21T04:46:46.755+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biblioteka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chodzenie'/><title type='text'>Rozdział 3: Mól książkowy</title><content type='html'>Kiedy mam coś załatwić jestem chora. Moja życiowa sentencja brzmi: jeśli masz coś zrobić jutro, nie fatyguj się - pojutrze też będzie za wcześnie. Ale czasem jestem przyszpilona. Tak było i tym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tatuś poprosił mnie, żebym poszła do biblioteki Politechniki Warszawskiej i skserowała mu kilka stron z pewnej gazety. Oto co mi przesłał: “Baxter, L.A.: Some notes on availability theory. Microelectronics and Reliability. 1985. No 5. p.921-926".&lt;br /&gt;Było to w październiku, więc byłam już w Wwie rok. Ale nadal nie bardzo wiedziałam, gdzie jest Politechnika, a już biblioteka to totalnie. Niemniej poszłam po rozum do głowy, szłam, szłam i doszłam, że jeśli przystanek się nazywa METRO POLITECHNIKA, to chyba gdzieś ją tam znajdę. Nie wiem skąd we mnie tyle geniuszu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dojechałam, wyszłam na wierzch i idę szukać. Idę, idę, kręcę się w kółko, w końcu dzwonię zdenerwowana do ojca, bo nie miałam za dużo czasu - śpieszyłam się na zajęcia. Tata, będący w Katowicach, który w Warszawie był kilkanaście razy w życiu, tłumaczy mi, mieszkającej tu od roku, jak dość na Politechnikę, do której mam 15 minut drogi od domu. Nadal się uważam za genialną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemniej tata tłumaczył mi jak tam dość. Względnie wykorzystując inteligencję zorientowałam się o co mu chodzi i odnalazłam budynek. Zajęło mi to tylko 20 minut. Wyjaśniono mi jak mam dotrzeć do biblioteki - od drzwi prosto. Niby łatwe... ale...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-8685323055217625107?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/8685323055217625107/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=8685323055217625107' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8685323055217625107'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8685323055217625107'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/rozdzia-3-ml-ksikowy.html' title='Rozdział 3: Mól książkowy'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-4294858045385446323</id><published>2008-04-18T15:43:00.001+02:00</published><updated>2008-04-18T15:46:58.319+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><title type='text'>Po innych też pojadę, a co ;)</title><content type='html'>To już wiecie co jadłam, piłam, jak się ubierałam, co robiłam.. Ale nie tylko mnie zdarzały się wpadki.. (pocieszające) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co może wyjść z mielenia ziemniaków, łyżeczki i maszynki do mielenia? Zmielona łyżeczka.. Koleżanka postanowiła zrobić nam knedle ze śliwkami (pycha!). Zaczęła mielić ziemniaki, ale nie było popychaczki, to przepychała łyżeczką.. aż ją wkręciła do środka, wygięła ją, złamała kawałek maszynki i groziły nam otręby z żelaza. Ale na szczęście opanowaliśmy sytuację i z drobnym 2 godzinnym opóźnieniem zjedliśmy obiadek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na pożegnanie było 37 stopni.. ale wieczorem pogoda się popsuła i spadło do 19, bo przez godzinę walił grad wielkości piłek do tenisa, a twardych jak kamienie. Wywaliło okno, zabiło kurę sąsiadom (więc może tamta też była przeznaczona na wieczny odpoczynek? No ta od nogi...kto ją tam wie), pokładło trawy i zboża, więc w obliczu klęski żywiołowej zabraliśmy się i wróciliśmy do domu.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obiecaliśmy przyjechać za rok.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Usłyszeliśmy, że nie ma ich od maja do października, bo takich katastrof jak nas już nie chcą...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-4294858045385446323?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/4294858045385446323/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=4294858045385446323' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4294858045385446323'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4294858045385446323'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/po-innych-te-pojad-co.html' title='Po innych też pojadę, a co ;)'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-2356634060693039483</id><published>2008-04-16T20:10:00.000+02:00</published><updated>2008-04-16T20:11:37.150+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piękna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świr'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Dlaczego nie należy mnie brać na wakacje</title><content type='html'>Nawet okazało się, że mam w sobie coś ze źrebaka! Otóż wypuściwszy mnie nad rzekę moja koleżanka odkryła, że biegałam po wodzie niczym młody konik rozchlapując wodę i tarzając się jak idiotka.. Oczywiście w ubraniu, bo i po co miałam się rozbierać.. minął tydzień, butów nadal nie umiałam domyć z glonów.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarzało mi się ubierać również w kapelusik.. taki różowy.. tylko, że qmpela zrobiła mi jakiś ciekawy fryz.. takie cuś mi odstawało gdzieniegdzie no i kapelusik się nie mieścił, bo był tak ze 3 rozmiary za mały.. to kiedy go założyłam.. troszkę.. ale tylko troszeczkę.. odstawał.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-2356634060693039483?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/2356634060693039483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=2356634060693039483' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2356634060693039483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2356634060693039483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/dlaczego-nie-naley-mnie-bra-na-wakacje.html' title='Dlaczego nie należy mnie brać na wakacje'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-6218091302942571988</id><published>2008-04-16T04:08:00.001+02:00</published><updated>2008-04-16T04:10:31.799+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wariat'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świr'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kac'/><title type='text'>Kac i świr</title><content type='html'>Wracając do kaca. Trzeba było coś wieczorami robić, no to się fajnie piło.. żubróweczka, kamikadze, czysta góralska, i zwykła, i słowacka i nie wiadomo jeszcze jaka (tylko nie ruska, bo po tej to dopiero odlot) no i piwko, jedno, drugie, trzecie itd.. do wódki zagrychy takie sobie tam kichy, no i fajnie było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorzej o poranku koło 3 jak na obiad trzeba było wstać, bo jakoś obcy wychodził.. ale jak się zdążyło dobiec do łazienki, to potem nawet nie było tak tragicznie.. ET go home.. nasz obcy też.. a co..? :P Pozdrawiam naszych kosmicznych przyjaciół co fundowali nam niezły odlot.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bywały również dni, kiedy już świrowałam. Zdarzyło się, że na pożegnanie pani w sklepie zapytałam czy mam mu już wpier** czy jeszcze nie. Chodziło oczywiście o mojego kolegę, ale pani chyba nie spodziewała się takiego txtu na jej "dowiedzenia". Później biegałam z papierkiem z jajka niespodzianki i strzelałam do przejeżdżających samochodów. Cóż z tego, że ludzie się na mnie dziwnie gapili? Ważne, że zabawa była przednia :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarzało mi się przez przypadek czasem ubrać się w spódnicę.. efekty będą jak fotki dostanę.. (ci co mnie znają już umierają ze śmiechu... NIGDY w spódnicach nie chodzę, bo wyglądam w nich jak.. ‘beduin’).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-6218091302942571988?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/6218091302942571988/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=6218091302942571988' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/6218091302942571988'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/6218091302942571988'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/kac-i-wir.html' title='Kac i świr'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-6184840364644538607</id><published>2008-04-14T21:55:00.002+02:00</published><updated>2008-04-14T22:01:18.536+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierwsza pomoc'/><title type='text'>Postanowiliśmy, znaczy my – miastowi, zrobić rewolucję..</title><content type='html'>Postanowiliśmy, znaczy my – miastowi, zrobić rewolucję.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek: górale to kawały dranii.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kazali mi się zamknąć i dalej leźć pod górę, kiedy wracaliśmy... Potem był omlet.. Z wkładką mięsną z mojej nogi.. Znaczy się nie do końca, ale po kolei.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rower, jak rower- za duży na mnie. Podczas hamowania lądowałam na ramie, a że nogami nie sięgałam ziemi, łatwo się domyślić, że miałam obite pewne delikatne miejsca. Czasami nawet było przyjemnie (mrrr..), ale hamowanie niestety nie należy do moich mocnych stron... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No a zdarzyło się tak, że musiałam jechać do sklepu po mąkę na omlet. Postanowiłam zbiec z naszej górki i potem wsiąść. To był mój błąd. ABSy mi się już tak zużyły, że nie potrafiłam zahmować, kiedy górka powoli się kończyła ostrym zakrętem. Krytyczność sytuacji powiększała kura, która postanowiła grzebać sobie w trawie dokładnie na wprost pędzącej mnie, na brzegu ów zakrętu. Cóż mi zostało? Czyż miałam narażać życie biednego, niewinnego stworzenia? Trzeba było hamować.. z braku czegokolwiek innego użyłam kolana. Aktualnie mam wyrwaną skórę do mięska 17 na 5.5 cm. Ale kura przeżyła! Rower też.. moja noga nie.. Godzina była już prawie 20. O tej porze na takiej wsi zamykają się WSZYSTKIE sklepy. Zdążyłam pocałować kraty w 2 z nich. Ale nie dawałam za wygraną! Omlet musiałam zrobić. Po trasie 5 km natrafiłam na otwarty sklep, zakupiłam co trzeba i wracając ujrzałam 3 km od domu otwarty sklep, którego nie zauważyłam wcześniej. Ale co tam. W końcu jazda na rowerze jest zdrowa.. tylko nie koniecznie z takim kolanem... To nie koniec omleta. Teraz trzeba było go usmażyć.. &lt;br /&gt;Spaliłam patelnię.. 3 dni domywaliśmy kuchnię po tym smrodzie spalenizny.. Ale był dobry ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem kroiłam ser.. Pociachałam pół blatu. Bo nie chciało mi się deseczki brać! Jak zaczęłam ciąć w powietrzu to przecięłam sobie palec. Postanowiono, że nie będę sobie sama gotować, ani innym. Dla dobra społecznego będą mnie żywić...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-6184840364644538607?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/6184840364644538607/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=6184840364644538607' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/6184840364644538607'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/6184840364644538607'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/postanowilimy-znaczy-my-miastowi-zrobi.html' title='Postanowiliśmy, znaczy my – miastowi, zrobić rewolucję..'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-2370864417883054277</id><published>2008-04-13T19:44:00.001+02:00</published><updated>2008-04-13T19:47:51.273+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='picie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kac'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Wniosek: górale to kawały drani...</title><content type='html'>Obiecałam się nie denerwować... Od razu sterroryzowali mnie, że idziemy za kilka dni na Babią górę.. pytam czy jest tam kolejka. Niestety. Trzeba na nogach. Górka ma ledwie 1750 m. Na pocieszenie: będziemy wchodzić z 1000 m. Dostałam migreny... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogoda słoneczna, to idę się opalać. Wracam pogryziona w 20 miejscach przez mrówki, które musiałam zabijać kapciem. Minęło około 5 minut odkąd wyszłam. Użarł mnie jeszcze bąk krowi. Skąd wiem? Bo poczułam od niego... Mam spalone plecy. Od tego zabijania mrówków. No i ręka spuchła dwukrotnie od bączka. Jak ja nie znoszę insektów... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwartego dnia już pojawili się właściciele domu. Pochorowali się.. kolejne 11 dni spędziliśmy z nimi.. Obiecałam się nie denerwować.. ale nie było mowy o wściekłości... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na Babią weszłam. A jak. Z 3 dniowym opóźnieniem, ale jestem. Najpierw się wykręcałam kacem, potem padało, a potem padało, ale niestety tylko rano, to popołudniu pojechaliśmy. Do kaca jeszcze wrócę.. w każdym razie lazłam. Najpierw były kamienie. I ostro do góry. I gorąco. Potem było łyso (polana znaczy się). No i wiało strasznie. A potem było łagodniej. Przez następne 7 wierchów, które zaliczaliśmy. „Za łoną górecką”... po 2 i tak przestałam wierzyć, po 4 przeklinałam idiotę co wymyślił łażenie po górach, a po 6 postanowiłam kupić sobie helikopter. Jak dotarłam, dotknęłam czubka, zrobiłam sobie zdjęcie i zeszłam. Bo się 12 stopni zrobiło. A potem padłam trupem za górą i zjadłam bułkę z jajkiem i konserwą turystyczną.. zapomnieliśmy zabrać noża. Ale od czego są brudne, spocone palce? ;) W końcu tak się wkurzyłam, że wyprzedziłam wszystkich o 15 minut drogi. W życiu nie wiedziałam, że mogę mieć jeszcze tyle siły ;) jestem bogiem.. wyobraź to sobie :P &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem był tylko kac.. przez parę dni... Jakimś cudem wzięli mnie drugi raz w góry (spokojnie! drugi i ostatni). Jakby to ująć... byłam sprytniejsza.. Jako, że leźliśmy lasem, to kazałam im zbierać jagody, a sama zajęłam się grzybami. Znalazłam 3! Co prawda 2 były z mięskiem w środku, ale ważne, że aż tyle.. Wychodząc dowiedziałam się, że będziemy szli spacerkiem przez godzinę po asfalcie na górkę.. po 3 godzinach nadal nie dotarliśmy na szczyt zapierniczając ostro leśnym traktem.. w miarę upływu czasu stawałam się coraz bardziej cwana i na hasło za łoną góręcką wiedziałam, że jeszcze co najmniej 45 min trasy. W końcu doszliśmy na jakąś polanę, co szczytem się wydawała. Ale wiedziałam, że nas tylko w konia robią. I miałam rację.. Szczyt był znacznie dalej. Wracając miało być 45 min. Wracaliśmy 1,5h. Na łonej górecce były jeszcze 3km, a szliśmy 5.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek: górale to kawały drani..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-2370864417883054277?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/2370864417883054277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=2370864417883054277' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2370864417883054277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2370864417883054277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/wniosek-grale-to-kaway-drani.html' title='Wniosek: górale to kawały drani...'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-5132546956981845622</id><published>2008-04-12T10:45:00.001+02:00</published><updated>2008-04-12T10:48:13.838+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pies'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pakowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Rozdział 2: Ale kura przeżyła (gorzej ze mną)</title><content type='html'>No i jestem. Spakowana, wymyta, zadowolona i wszystko na swoim miejscu. Znaczy się ja jestem już na miejscu, gdzie przyjdzie mi spędzić następne 2 tygodnie.. Wszystko zaczęło się koszmarem tego lata, czyli pakowaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw 3 tygodnie nie miałam w czym chodzić po ulicy, bo wydawało mi się, że przecież to wszystko przyda mi się na wyjeździe, więc nie mogę tego brudzić. Bo musiałabym wyprać, a na pewno bym nie zdążyła. Więc znajomi przyzwyczaili się, że biegałam w grubych swetrach przy 20 stopniach, krótkich spodenkach, kapciach z pomponikami i różnokolorowymi skarpetkami.. Samo pakowanie nie było takie złe. Po 8 godzinach już miałam zapakowane trzy 50 litowe plecaki, dwa śpiwory (bo może się przemoczyć), walizkę dla 4 osobowej rodziny i paręnaście worków foliowych. Skończyło się tym, że przyszła mama i został jeden mały plecaczek.. przecież tam będzie łóżko (to po co ja brałam śpiwory? A tak dla szpanu ;), a temperatura nie będzie się wahać od minus 50 do plus 40, tylko będzie około 20. No i jadę sama na 2 tygodnie.. SAMA! To właśnie to! Nie ma rodziców, żadnej opieki, tylko moja koleżanka ze swoim chłopakiem. Cudo.. Mieliśmy zaopiekować się domem cioci koleżanki. Bułka z masłem.. dopiero potem dowiedziałam się, że jeszcze z kotem w worku... &lt;br /&gt;Od przystanku autobusowego trzeba było się potwornie wspinać na górę.. znaczy się jakieś 2 minuty, ale dla kogoś takiego jak ja, z miasta, taka górka pod kątem 10 stopni, to dużo, prawda? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotarłam do domu. Zostałam poszczuta psem.. co prawda to ogolona kuleczka 20 na 20 cm, ale zęby to to miało niezłe.. i to to wabi się.. Bobek... znaczące imię... To to ma kompanów.. 3 indyki, rybki w oczku, 2 kury, 2 duże króliki i 4 małe.. czy o czymś zapomniałam? No i masa insektów. Fajnie. Przecież to wakacje. Wszystko można przetrzymać. Rodzinka na większości ścian ma dewocjonalia, kalendarze z Papieżem, nagrody za 3 miejsce lub wyróżnienie za konkurs ogródkowy w owej wsi i był nawet dyplomik za zdrowe zęby. Na środku kuchni.. Ale wszystko można przetrzymać... Do sklepu jest ledwie 1,5 km. Do wsi, co udaje miasto, ze 4, ale do bardziej jego cywilizowanej części ze 5, a do cywilizacji to się pewnie ze 3 dni wołami jedzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są wakacje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-5132546956981845622?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/5132546956981845622/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=5132546956981845622' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/5132546956981845622'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/5132546956981845622'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/rozdzia-2-ale-kura-przeya-gorzej-ze-mn.html' title='Rozdział 2: Ale kura przeżyła (gorzej ze mną)'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-6514705874571943634</id><published>2008-04-11T14:30:00.001+02:00</published><updated>2008-04-11T14:34:00.209+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='skarpetki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Puchetek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piękna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hospitalizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koktajl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='burdel'/><title type='text'>Pax</title><content type='html'>Kiedy tak tarzałam się, zadzwonił dzwonek. Moi goście. Aby zrozumieć ich reakcję należy jeszcze raz przypomnieć całą sytuację:&lt;br /&gt;W pokoju pomiędzy plamami wody znajdowały się plamy krwi, koło jednej z szufladek walały się papierki, plastry, bandaże, opakowania itd, nic nie było nakryte, na środku pokoju był odkurzacz i kilka ścierek, brudne ubrania nadal leżały tam gdzie wcześniej, papiery, książki, kable i cała rzesza innych rzeczy również. Rozwalone łóżko, pełno kurzu i brudu na podłodze. Kuchnia jak po wojnie na jedzenie, ja w sosie, w bandażach tarzam się po podłodze, płaczę, jestem spuchnięta, cały makijaż rozmazany i nie wiadomo co mi się dzieje. Moje włosy wyglądają jak u żony Fankensztajna, ponieważ wyschły podtrzymywane do góry przez opaskę. Co byście pomyśleli?&lt;br /&gt;A moi znajomi już mnie znają – daj Boże. Wiedzą, że należy się po mnie spodziewać wszystkiego. Dosłownie. A im bardziej coś jest szalonego i nienormalnego tym większa szansa, że to dziwnym trafem będzie miało coś ze mną wspólnego.&lt;br /&gt;Ale od czego są bliscy ludzie? Od posprzątania i pomocy zrobienia czegoś ludzkiego do jedzenia :) Na pocieszenie dodam, że ludzie, którzy wybrali odpowiedź c również mieli rację, bo oczywiście w końcu pochrzaniłam cukier i sól. Od tego czasu nie trzymam tych dwóch substancji koło siebie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-6514705874571943634?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/6514705874571943634/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=6514705874571943634' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/6514705874571943634'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/6514705874571943634'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/pax.html' title='Pax'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-669478948403752835</id><published>2008-04-10T00:42:00.001+02:00</published><updated>2008-04-10T00:45:39.815+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koktajl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='burdel'/><title type='text'>Bitwa 5,5: Kuchnia</title><content type='html'>Oczywiście, że był on gotowy, ale znacie to uczucie, że chcecie zrobić jedną rzecz perfektycjnie (pośród tysiąca innych schrzanionych)? Dlatego zajrzałam do miksera, posmakowałam, dorzuciłam trochę cukru i postanowiłam domiksować. Ci, którzy wybrali odpowiedź b też mieli rację. Dlaczego ja nie złapałam opakowania, to ja nie wiem, ale miska z fioletowo-czerwonym szejkiem odleciała w siną dal rozbryzgując swoją zawartość na około. Zupełnie jak w filmach sf, kiedy nadlatuje latający talerz, tak miska sunęła przez kuchnię i strzelała dookoła zawartością. Całą kuchnia, moje ubranie, ściany, meble, jedzenie na kolację – wszystko było w koktajlu.&lt;br /&gt;Mnie naprawdę strasznie trudno zdenerwować, ale w tym momencie nie wytrzymałam. Padłam na podłogę i zaczęłam się tarzać ze śmiechu, oczywiście na ile mogłam to robić nie uszkadzając sobie ciała i nie sprawiając sobie bólu. Poryczałam się ze śmiechu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-669478948403752835?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/669478948403752835/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=669478948403752835' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/669478948403752835'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/669478948403752835'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/bitwa-55-kuchnia.html' title='Bitwa 5,5: Kuchnia'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-1300928085300112530</id><published>2008-04-08T22:04:00.000+02:00</published><updated>2008-04-08T22:07:12.756+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hospitalizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierwsza pomoc'/><title type='text'>Hospitalizacja 4:</title><content type='html'>Odłożyłam telefon i dokulałam się do apteczki. Okazało się, że mój wyjątkowy talent tym razem sprawił, że przez skarpetkę udało mi się naderwać mały paluszek. Co jest oczywiście nieziemsko bolesne. Wepchnęłam sobie pod palec trochę waty z kitem, zakleiłam taśmą klejącą i założyłam skarpetkę. Trzeba wracać do koktajlu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-1300928085300112530?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/1300928085300112530/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=1300928085300112530' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1300928085300112530'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1300928085300112530'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/hospitalizacja-4.html' title='Hospitalizacja 4:'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-316687374740524293</id><published>2008-04-08T00:53:00.001+02:00</published><updated>2008-04-08T00:55:11.465+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koktajl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='burdel'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Bitwa 5: Kuchnia</title><content type='html'>Oczywiście owoce zdążyły nie tylko się rozmrozić, ale i całkiem zagrzać (oj, ja lubię, żeby było ciepło). Wrzuciłam wszystko do miksera i zaczęłam miksować. Zagadka dla dociekliwych: co teraz mogło się stać? A) zmiksowałam koktajl b) nie domknęłam miksera i całość wylądowała na mnie i w całej kuchni c) pomyliłam solniczkę i cukierniczkę.&lt;br /&gt;Zaskoczę was i prawidłowa jest odpowiedź a! Zmiksowałam koktajl i nic złego się nie stało. Oczywiście do czasu. Zadzwonił telefon. Idąc do pokoju zahaczyłam stopą o framugę (wiem, wiem, tylko ja tak potrafię) przez co zabolał mnie mały paluszek lewej stopy(*). Odebrałam. Przyjaciółka dzwoniła się zapytać ja mi idzie szykowanie kolacji.&lt;br /&gt;&lt;przyjaciółka&gt; Jak Ci idzie?&lt;br /&gt;&lt;obolała_ja&gt; Świetnie!&lt;br /&gt;&lt;przyjaciółka&gt; Szkoda, że Ci nie idzie. A moja książka kucharska się przydała?&lt;br /&gt;&lt;jeszcze_bardziej_cierpiąca_ja&gt; Nie bardzo.&lt;br /&gt;&lt;przyjaciółka_strapionym_głosem&gt; Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;zaciskająca_wargi_z_bólu_ja&gt; Ponieważ przepisy zaczynają się od: „weź czyste naczynie”...&lt;br /&gt;&lt;przyjaciółka&gt; To nie będę Ci już przeszkadzać. Pa!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(*) Właśnie go znowu opatrywałam, jest coraz gorzej, bo się coraz bardziej nadrywa i boli ;(&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-316687374740524293?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/316687374740524293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=316687374740524293' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/316687374740524293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/316687374740524293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/bitwa-5-kuchnia.html' title='Bitwa 5: Kuchnia'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-2806600233313976488</id><published>2008-04-07T01:38:00.001+02:00</published><updated>2008-04-07T13:19:05.200+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hospitalizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierwsza pomoc'/><title type='text'>Hospitalizacja 3:</title><content type='html'>Nakleiwszy po jeszcze jednym plastrku na te, które miałam już na kostkach i po dołożeniu bandaży i gazików (żeby przypadkiem nie zaczęło mi to cieć w czasie kolacji) zajęłam się opatrywaniem brody. Niestety mój ambitny plan zatuszowania rysy na brodzie się nie udał. Trzeba zalepić plastrem. Dużym plastrem, żeby zakrył całą ranę. Niestety takie duże mi się skończyły. Pozostał tylko gazik i bandaż. Wyobraźcie sobie – umalowana, ładnie ubrana i wyperfumowana i z bandażem przez pół mordy. Jest to sytuacja, w której dyskomfort psychiczny jest całkiem uzasadniony....&lt;br /&gt;O kurcze! Koktajl!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-2806600233313976488?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/2806600233313976488/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=2806600233313976488' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2806600233313976488'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/2806600233313976488'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/hospitalizacja-3.html' title='Hospitalizacja 3:'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-589821083730419185</id><published>2008-04-06T17:06:00.001+02:00</published><updated>2008-04-07T01:37:54.208+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='skarpetki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piękna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='burdel'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Bitwa 4: Ubieranie się</title><content type='html'>W cóż się można ubrać na spotkanie ze znajomymi? W coś nieformalnego. Założyłam więc dżinsy i białą bluzkę. Wyglądałam całkiem jak człowiek. Jeszcze tylko skarpetki.. I się zaczęło. Ostatnim razem po praniu nie chciało mi się składać skarpetek, więc wrzuciłam je wszystkie do szuflady. Teraz więc musiałam wylosować odpowiednią ilość sztuk, żeby znaleźć parę. Statystycznie rzecz biorąc losując bezzwrotnie miałam szansę około jeden na sto. Przecież to dużo! Po wyciągnięciu 20 skarpetek zrezygnowałam i założyłam dwie różne. Nie mam na to teraz czasu, a nikt nie będzie patrzeć się na moje stopy. Zakładając skarpetki odkryłam dwie istotne informacje: plastry na kostkach przeciekają oraz broda nadal krwawi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-589821083730419185?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/589821083730419185/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=589821083730419185' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/589821083730419185'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/589821083730419185'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/bitwa-4-ubieranie-si.html' title='Bitwa 4: Ubieranie się'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-1131730720738839981</id><published>2008-04-06T13:56:00.000+02:00</published><updated>2008-04-06T17:06:02.323+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Judyta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piękna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='łazienka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Bitwa 3: Łazienka</title><content type='html'>Postanowiłam skorzystać z toalety. Na dłużej. Też mi się coś należy od życia – na przykład chwila ciszy i spokoju. Jako wykształciuch mam koło kibelka książkę. Ach, co to była za książka (nie pamiętam, ale na pewno wciągająca)!  Niemniej kiedy tylko skończyłam, należało po sobie posprzątać. Więc wzięłam szczotkę i szuram po ubikacji.&lt;br /&gt;Trzask!&lt;br /&gt;Moja mama zawsze powtarza, że brak mi gracji w ruchach. I chyba ma rację. Tak dobrze czyściłam, że złamałam szczotkę. Dokończyłam robotę i poszłam pod prysznic.&lt;br /&gt;Upiększanie się, kiedy się jest kobietą, nie jest wcale takie łatwe! Musimy sobie zasłużyć na określenie płeć piękna. Dlatego oprócz standardowego mycia postanowiłam zrobić sobie peeling(2), maseczkę ściągającą i depilację(3). &lt;br /&gt;Umyłam się tu i ówdzie i zastosowałam peeling. Od razu poczułam po zabiegu jak pod palcami mam świeżutką i gładziutką skórę. Czas na maseczkę. Na moje nieszczęście maseczka była w saszetce. Śliskie palce nie chciały jej otworzyć. Mokra, kapiąca musiałam iść do pokoju po nożyczki. Było naprawdę zimno. I mnóstwo plam z wody na podłodze.&lt;br /&gt;Nadcięłam opakowanie (wiem, że to nudne, ale bardzo ważne) i rozerwałam resztę. Zaczęłam nakładać maseczkę, która pod wpływem tego, że miałam mokrą twarz, zaczęła skapywać. Próbując ratować drogi specyfik zaczęłam go łapać opakowaniem. Po opanowaniu sytuacji poczułam się usatysfakcjonowana i zabrałam się za golenie nóg. Z braku czasu użyłam, nie tak jak zwykle kremu, a golarki. Męskiej.&lt;br /&gt;Pamiętacie jak Judyta przygotowywała się na randkę i spokojnie szykowała się w łazience, a kiedy zobaczyła za oknem Adama z nerwów potrąciła szklankę i sobie rozcięła palec? Było wtedy tak romantycznie, kiedy on zaopiekował się nią, wziął ją w swoje silne ramiona, opatrzył...&lt;br /&gt;Obudziłam się z rozmyślań kiedy brodzik zwrócił moją uwagę swoją czerwienią. Nie przypominam sobie, żebym miała okres.. hmm.. mój kolorans(4)  też ma inny kolor. Wtedy właśnie z mojej brody spłynęła śliczna kropla krwi i jak na zwolnionym filmie rozprysnęła się w czerwonej kałuży.&lt;br /&gt;Kiedy dotknęłam brody poczułam w czym rzecz – kiedy próbowałam ratować skapującą maseczkę zacięłam się brzegiem opakowania. Poczułam na środku mojej brody od wargi po zakręt małe, mokre rozcięcie.&lt;br /&gt;Ale to dalej nie wyjaśnia tak wielkiej kałuży krwi. I wtedy spojrzałam na moje nogi. Nic nie czułam, ze względu na rozmoczoną skórę, zamyślenie i to, że ja w ogóle często niczego nie czuję. Okolice moich kostek były przeorane żyletką. Na prawej nodze miałam kwadrat 1,5 cm x 1,5 cm żywej skóry na wierzchu.  Poza tym kilka standardowych nacięć koło kolana i pięty. Na lewej nodze koło kostki pasek długości 3 cm, a z drugiej kwadrat 1 na 1 cm. I znów kilka nacięć.&lt;br /&gt;W ramach niepanikowania wzięłam kilka głębokich wdechów i skończyłam się kąpać. Wyskoczywszy spod prysznica ledwie się wytarłam i rzuciłam się na apteczkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(2)Dla niekumatych: taki zabieg, w którym kremem, jak papierem ściernym usuwa się niepotrzebny naskórek&lt;br /&gt;(3)Koszenie dżungli na nogach&lt;br /&gt;(4)Zabieg fryzjerski, w którym nakłada się kolor na włosy. Mniej trwały niż farbowanie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-1131730720738839981?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/1131730720738839981/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=1131730720738839981' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1131730720738839981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1131730720738839981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/bitwa-3-azienka.html' title='Bitwa 3: Łazienka'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-4887552852527269502</id><published>2008-04-06T01:34:00.001+02:00</published><updated>2008-04-06T13:56:13.326+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pokój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komputer'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='burdel'/><title type='text'>Bitwa 2,5: Pokój</title><content type='html'>Wyczerpana dramatycznymi wydarzeniami postanowiłam, dosłownie na chwilkę, przysiąść do komputera.&lt;br /&gt;Co robię przy komputerze to mało fascynująca sprawa, ale nadmienię tylko jeden fragment: zagadała do mnie na gadu koleżanka. &lt;br /&gt;&lt;koleżanka&gt; co porabiasz?&lt;br /&gt;&lt;ja&gt; sprzątam :D&lt;br /&gt;&lt;koleżanka_paskuda&gt;ale wiesz co? Kurz się nie rzuca tak bardzo w oczy, jeśli jest wszędzie.&lt;br /&gt;&lt;ja&gt;oj, nie o to chodzi. Jak przechodzę przez swój pokój mam wrażenie jakbym grała w Twistera..&lt;br /&gt;&lt;koleżanka_która_mnie_za_dobrze_zna&gt; ciekawe co znajdziesz podczas tego sprzątania (nie żeby miała coś konkretnego na myśli odnośnie wcześniejszych moich przygód z porzadkami)&lt;br /&gt;&lt;ja&gt; ekhm... 2 płyty, zaginiony scyzoryk, kabel USB, 2 długopisy i odkryłam, że mam dywan, a nie same panele.&lt;br /&gt;Tak oto mi czas miło płynie w internetowej krainie. Po dwóch godzinach zaczęłam się zastanawiać dlaczego trzymam w ręku szmatkę. Ale w końcu sobie przypomniałam. Tylko było już za późno, żeby sprzątać dalej. Pobiegłam więc do łazienki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-4887552852527269502?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/4887552852527269502/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=4887552852527269502' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4887552852527269502'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4887552852527269502'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/bitwa-25-pokj.html' title='Bitwa 2,5: Pokój'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-5754591521707790380</id><published>2008-04-05T23:46:00.000+02:00</published><updated>2008-04-06T00:13:36.778+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hospitalizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierwsza pomoc'/><title type='text'>Hospitalizacja 1:</title><content type='html'>Dzięki Bogu, że miałam kurs pierwszej pomocy. Zdjęłam skarpetkę, poszłam do łazienki umyć stopę z krwi, potem do pokoju, do szufladki z apteczką, propolis (lek na bazie kitu pszczelego) i plasterek. Jak ja kocham przyklejać plasterki. Bolało jak diabli!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-5754591521707790380?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/5754591521707790380/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=5754591521707790380' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/5754591521707790380'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/5754591521707790380'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/hospitalizacja-1.html' title='Hospitalizacja 1:'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-1434233356745304569</id><published>2008-04-05T17:50:00.001+02:00</published><updated>2008-04-05T21:42:31.524+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pokój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='burdel'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ała'/><title type='text'>Bitwa 2: Pokój</title><content type='html'>Skoro w kuchni skończyłam teraz pora na sprzątanie pokoju. Problem polegał na tym, że nie miałam pojęcia w co ręce włożyć.&lt;br /&gt;Znacie powiedzenie, że ktoś ma w domu burdel? Patrząc na moje mieszkanie zastanawiałam się jak Ci ludzie w tym burdelu (tym prawdziwym) pracują w takich warunkach. Przecież tam się nawet szpilki nie da wcisnąć!&lt;br /&gt;Rozwalone łóżko, brudne ubrania na stercie w kącie, książki tu i ówdzie (dla dobrego wrażenia, ja ich i tak nie czytam), wysypujące się śmieci z kosza, papiery na biurku, ubrania, których nie założyłam, brudne szklanki i naczynia, gadżety elektroniczne, kable wszędzie dookoła. Oczywiście wszystko okraszone tysiącem dupereli walających się wszędzie.&lt;br /&gt;Więc sami powiedzcie – gdzie w takim burdelu zmieściłby się jeszcze klient, panie i burdelmama klasycznych rozmiarów? Dlatego uważam to za durne powiedzenie. Nie, durne to złe słowo. Nieadekwatne. O! (nie żebym się chwaliła jakie to trudne słowa znam, ależ wcale!)&lt;br /&gt;Moją uwagę przyciągnęła jednak mała czarna skrzynka na stoliku. Laptop. Nie! Nie będę do niego siadać – mam robotę do zrobienia!&lt;br /&gt;Szmatki i ściereczki to przyjaciele w walce z kurzem! Było już 1:0 (cała półka czysta- wyobrażacie to sobie?) kiedy doszłam do.. następnej. Mam newralgiczne miejsce do wycierania. Kilka misi, ale przede wszystkim mały stojak z płytami na półce, która jest przywiercona do ściany. Powoduje to, że z upływem czasu coraz bardziej z niej odpada i opada. Newralgizm ukazał się w swojej całej okazałości właśnie przy tym czyszczeniu, ponieważ kiedy poprzestawiałam rzeczy na półce zleciał mi stojak. Na stopę.&lt;br /&gt;Znowu należy się wam dygresja. Wygląd tego arcydzieła sztuki jest znaczący dla zrozumienia mojego bólu. Otóż kształt stojaka przypomina człowieczka z rozwartymi ramionami, między którymi wkłada się płyty. Jest zrobiony z metalu.. ciężkiego metalu i ma cienkie, ostro zakończone fragmenty. Jak się domyślacie właśnie taki fragment tkwił teraz w mojej stopie merdając do mnie radośnie.&lt;br /&gt;Skarpetka okazała się niedostateczną ochroną przed spadającym z pół metra człowieczkiem i trochę czasu mi zajęło zanim się zdobyłam do wyjęcia go z ciała. Brud vs. ja 10:1.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-1434233356745304569?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/1434233356745304569/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=1434233356745304569' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1434233356745304569'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/1434233356745304569'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/bitwa-2-pokj.html' title='Bitwa 2: Pokój'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-8197141440697600741</id><published>2008-04-05T15:59:00.001+02:00</published><updated>2008-04-05T16:04:37.591+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bridget'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><title type='text'>Bitwa 1: kuchnia</title><content type='html'>Wspominałam już, że mam zawsze za duże ambicje, za mało zapału i jeszcze mniej umiejętności? A szczególnie w kuchni? Pewna bliska mi osoba była na tyle miła, że powiedziała mi, że lepiej całuje niż gotuje. I to jest święta prawda.&lt;br /&gt;Pamiętacie Bridget z jej niebieską zupą? Jak można być na tyle głupim, żeby zostawić sznurek w zupę? Można. Można nawet bardziej.&lt;br /&gt;Postanowiłam zrobić makaron z kapustą, szynką i cebulą, a na deser apfelsztrudel. Ambitnie. Wyciągam makaron, zaczynam gotować wodę, kroję szynkę w kosteczkę. Wszystko gra. Biorę cebulę, obieram. Nie chce mi się siekać, więc biorę mikser (spokojnie, z takimi nożami, że się wrzuca coś do pudełeczka sieku siek i już) i wrzucam. Ciach, ciach i cebula w kawałeczkach. Myślę sobie: „super!”.&lt;br /&gt;Biorę kapustę, obieram z niepotrzebnych części, kroję na kawałki, do miksera i.. miksuję. Ciach siach, ciach siach, patrzę, że jeszcze duże kawałki, to siachu siachu. W drugim pokoju słuchać w TVN24: „naukowcy odkryli odległy o setki lat świetlnych układ słoneczny zadziwiająco podobny do naszego, na miejscu jest nasz reporter...”. Myślę sobie: „trzeba zobaczyć”. Daj Boże, mój mikser trzeba włączać przyciskiem (nie działa sam), więc spokojnie – nie zostawiłam go włączonego. Nie musiałam. Bo jak wróciłam to dopiero się zorientowałam, że tak intensywnie siekałam, że mam teraz.. wiórki kapuściane. &lt;br /&gt;Tu należy się mała dygresja. Jestem myślicielem. O tak. Dużo myślę o wielu rzeczach na raz. Planuję, analizuję, piszę, wybiegam w przyszłość i badam przeszłość. Jestem w wielu miejscach na raz. Jak jeszcze zdarzy się, że jest jakiś obiekt westchnień, to już koniec, bo mój mózg musi przetwarzać dodatkowe tysiące myśli. Często zdarza mi się być zamyśloną. Jestem o krok od epokowego odkrycia (jeszcze nie wiem czego, ale to mało istotne), a tu właśnie czuję swąd spalonego mleka. W takich warunkach nie da się pracować prawda? Mleko albo świat. Co wy byście wybrali?&lt;br /&gt;Wróćmy do kapusty. Mówi się trudno. Wrzuciłam to na patelnię, na której była już czarna cebula i skwareczki po szynce (oczywiście podczas oglądania tv  zapomniałam o fakcie, że patelnia jest na palniku). Wody na makaron też za dużo nie zostało, ale wody Ci u nas pod dostatkiem. Dolałam wody, wrzuciłam makaron, podsmażyłam co trzeba. Czas się zabrać za ciasto.&lt;br /&gt;Nie będę opisywać procesu robienia „sztrudla” z jabłkami, bo to bez sensu – i tak nie umiem. Ważne, że pod koniec, kiedy ciasto jest prawie gotowe należy je posmarować, bodajże białkiem. Naoglądałam się Pascalów i innych Makłowiczów, to wyciągam z szuflady pędzel, jajeczko do miseczki, osobno żółteczko, pędzelekiem po cieście.&lt;br /&gt;Wtem moją uwagę przykuło opakowanie produktu marki bliżej nieznanej, na którym napisane było: „Termin minimalnej trwałości” zamiast pospolitego: „Najlepiej spożyć przed...”. Co to ma znaczyć? Koledzy studenci wywarli presję na producencie, że można spożyć i po terminie?&lt;br /&gt;Z moich rozmyślań wyrwało mnie dziwne uczucie „pod pędzlem”. Tak, jak dotychczas rozsmarowywanie szło gładko, tak teraz poczułam tarcie. Jak się okazało pędzelek, biedny staruszek, zaczął gubić włosie! Więc całe moje dzieło pokryło się czarnymi paseczkami, na dodatek przyklejonymi białkiem. Odkleiłam co bardziej denerwujące i załamałam ręce. Postanowiłam, że upiekę takie. Przecież nie wyrzucę teraz dzieła mojego życia, prawda?&lt;br /&gt;Więc świetnie: na danie mamy wiórki kapuściane z szynką, cebulą i makaronem, a na deser włochate ciasto.&lt;br /&gt;Zadanie 1- wykonane. Prawie. Postanowiłam ratować sytuację i zrobić owocowy koktajl. Wyciągnęłam zamrożone owoce, jogurt i znany nam już dobrze mikser. Odstawiłam owoce na kaloryfer, żeby się odmroziły. Owszem, mam mikrofalówkę i mogłabym je tam włożyć, ale stwierdziłam, że nie będę się śpieszyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-8197141440697600741?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/8197141440697600741/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=8197141440697600741' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8197141440697600741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/8197141440697600741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/bitwa-1-kuchnia.html' title='Bitwa 1: kuchnia'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-4896213442461299606</id><published>2008-04-05T15:51:00.002+02:00</published><updated>2008-04-05T17:50:17.498+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Puchetek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><title type='text'>Rozdział 1: Let’s party!</title><content type='html'>Dawno dawno temu, jak zaczyna swoją książkę wielki pisarz , czyli w zeszły piątek(1) postanowiłam zrobić małą imprezkę dla znajomych. Ot, taka kolacja. Nic trudnego. Plan zakładał: posprzątanie mieszkania, zrobienie siebie na bóstwo, a na koniec przygotowanie kolacji. A może kolejność była inna?&lt;br /&gt;Niemniej zapisałam na liście co należy zrobić: ogolić nogi, wziąć prysznic, przygotować kolację, odkurzyć podłogę, naszykować stół, zrobić sobie maseczkę upiększającą, ubrać się ładnie, uczesać. Plan iście szatański..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(1) A. A. Milne w Kubusiu Puchatku, a może Chatce Puchatka?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-4896213442461299606?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/4896213442461299606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=4896213442461299606' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4896213442461299606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/4896213442461299606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/rozdzia-1-lets-party.html' title='Rozdział 1: Let’s party!'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-578922831901741086.post-3356299456755954437</id><published>2008-04-05T15:43:00.003+02:00</published><updated>2008-04-05T17:18:13.262+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Judyta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bridget'/><title type='text'>Dzień dobry</title><content type='html'>Nie piszę pamiętnika, bo to tylko strata papieru. A jak wiemy trzeba być ekologicznym. Bo to bardzo modne. Zawsze jak ćwiczeniowcy chcą nam zrobić wejściówkę, to się oburzamy na to ile papieru zużyje się na takie bzdety. A oni zawsze tłumaczą, że potem korzystają z tego papieru z drugiej strony i że nie mamy się o co martwić. Ale ja się martwię. Puszczy Amazońskiej ubywa, a oni każą mi pisać czy ja wiem co czytałam na zajęcia. A ja nie wiem, bo nie czytałam, ale i tak mogę omówić. Bo co to za omawianie: ćwiczeniowiec przeczytał, ja przeczytałam, to.. co my mamy omawiać? Całą sztuka polega na opowiadaniu o książce, której nawet okładki nie widziałam. Bo nie kseruję skryptów. Bo jestem ekologiczna.&lt;br /&gt;I patologiczna. Zdecydowanie. Bo niczym innym nie da się wyjaśnić wielu zjawisk, które się dookoła mnie dzieją. A dzieją się. I to naprawdę. Zapomnijcie o Judytkach, Bridgetach i innych bzdetach, co to tylko siedzą w wyobraźni swoich autorek. Tu macie samą prawdę. Mam każdą bliznę, każdy dowód opisanych zbrodni. Oczywiście, licencja poetica będzie wykorzystywana, ale w drobnym stopniu – na przykład jeśli chodzi o czas. Komu by się chciało czytać 20 lat mojego życia? Mnie na pewno nie. Więc będę musiała nieco skrócić czas. Ale jako, że jest bardzo relatywny i plastyczny, szczególnie jeśli chodzi o język, to myślę, że dam radę. Niemniej oczywiście wszystkie podobieństwa do osób i zdarzeń są nieprzypadkowe  ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;"Pechowiec i o powietrze nabije sobie guza" Borys Russko&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/578922831901741086-3356299456755954437?l=mojpech.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojpech.blogspot.com/feeds/3356299456755954437/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=578922831901741086&amp;postID=3356299456755954437' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/3356299456755954437'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/578922831901741086/posts/default/3356299456755954437'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojpech.blogspot.com/2008/04/dzie-dobry.html' title='Dzień dobry'/><author><name>Monika Czaplicka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00372749291709340564</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lynqvHjpzAA/TQCsR1Gs9MI/AAAAAAAAAWQ/VUkxfI5ySQ8/S220/71804_482930603487_767508487_7027187_5697184_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
